Chociaż pierwotnie szczyt Rady Europejskiej miał być poświęcony temu, jak budować konkurencyjność unijnej gospodarki, to tematem spotkanie będzie, jak ją ratować z uwagi na rosnące ceny energii. Temat nabrał znaczenia po ataku USA i Izraela na Iran, co wywołało wzrost cen nośników energii na światowych rynkach.
Część krajów UE, w tym Polska, chce, żeby Bruksela zareagowała szybko. W środę przywódcy 10 państw UE wezwali przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen do „gruntownego przeglądu” systemu ETS, w tym do przedłużenia okresu obowiązywania bezpłatnych uprawnień, które mają wygasnąć w 2034 r. Pod listem w tej sprawie podpisali się przywódcy: Włoch, Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Grecji, Węgier, Słowacji, Rumunii, a także Polski.
Pilna potrzeba niższych cen energii
Sygnatariusze domagają się złagodzenia wpływu ETS na ceny energii elektrycznej oraz zmniejszenia ryzyka zmienności cen emisji dwutlenku węgla, w tym przedłużenia bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 poza 2034 r.
Nikt nie mówi, że system ETS nie działa. Po prostu nie został zbudowany na czasy, w których teraz żyjemy. Świat ewoluował szybciej niż system
- powiedział dziennikarzom w Brukseli jeden z unijnych dyplomatów.
W projekcie wniosków ze szczytu znalazło się wezwanie do Komisji Europejskiej o pilne przedstawienie „konkretnych działań, mających na celu obniżenie cen energii elektrycznej w perspektywie krótkoterminowej, z uwzględnieniem zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich, przy jednoczesnym zachowaniu długoterminowych sygnałów inwestycyjnych dla produkcji energii odnawialnej i niskoemisyjnej”.
Dla Polski ważny jest zapis o zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich.
Trudny temat ETS
Dyplomaci nie ukrywają, że temat reformy systemu handlu emisjami ETS może być trudny, ponieważ część państw jest zadowolona z jego działania. Wpływy z systemu zasilają też budżety państw członkowskich, a część krajów zaplanowała, jak zamierza wydać te środki.
Szefowa KE Ursula von der Leyen w poniedziałek poinformowała liderów, że przedstawi propozycję dotyczącą Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR), która będzie dotyczyć jej zdolności do korygowania nierównowagi podaży i popytu na rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Reformy MSR, prostszej do przeprowadzenia niż przegląd całego systemu ETS, należy się spodziewać niebawem. Natomiast reforma ETS co prawda zaplanowana jest do lipca, ale 10 krajów, w tym Polska, ponagliło w środę KE do przyspieszenia.
Przywódcy rozważą też inne rozwiązania krótkoterminowe takie jak wprowadzenie limitu ceny za gaz, który był zastosowany w 2022 r. w efekcie rosyjskiej pełnowymiarowej agresji Rosji na Ukrainę. Von der Leyen w poniedziałek poinformowała liderów, że takie rozwiązanie jest możliwe, ale KE będzie osobno oceniać celowość wprowadzania na poziomie krajowym takich mechanizmów mających ograniczyć wpływ wysokich cen gazu na energię elektryczną.
Unijny dyplomata zwrócił jednak uwagę, że ceny gazu nadal nie są ekstremalnie wysokie. - Dzisiaj one oscylują nadal wokół 50 dolarów. W 2022 r. wzrosły do 350 dolarów, a w ramach tzw. mechanizmu iberyjskiego, zastosowanego dla Hiszpanii i Portugalii, limit ustalono na 180 dolarów. Mówimy więc o różnych rzędach wielkości - zaznaczył.