Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Włosi mają swojego Brauna? Tomasz Łysiak o przywódcy i założycielu Futuro Nazionale

Generał Roberto Vannacci nie schodzi ostatnio z czołówek włoskiej prasy. Były wojskowy, uczestnik misji w Iraku i w Afganistanie, rok temu zostawił mundur w szafie, po czym wyjął z niej garnitur polityka. Popularności przysporzyła mu książka „Il mondo al contrario” (2023), czyli „Świat na odwrót”, w której mocno przejechał się po lewicowej agendzie, homo-propagandzie i imigracji.

Wypromowało go to w środowisku Ligi i w ten sposób wszedł do Europarlamentu w 2024 roku. Rok później zrezygnował ze służby wojskowej, żeby stać się politykiem Ligi, ale w lutym 2026 rozstał się z Salvinim i założył własną partię Futuro Nazionale. I zaczął mocniej naciskać pedał gazu, jeśli chodzi o komunikację w stronę najbardziej prawicowego elektoratu – ostre teksty o imigrantach czy gejach przysparzają mu popularności. Ale kluczowa staje się kwestia wojny na Ukrainie. Przypomnę, że prawica we Włoszech od wielu już lat była – jeśli nie wprost, to ukrycie – filorosyjska. Fotki Salviniego w Moskwie zostaną z nim na zawsze. A działo się tak i dzieje z tego powodu, iż Włosi, oddaleni od Moskwy i nieznający historii, nie rozumieją siły imperializmu rosyjskiego – dla konserwatystów (podobnie jak dla wielu konserwatystów w USA) Putin wydawał się być silnym przywódcą, „mężem stanu” w stylu dawnych władców, który broni dawnej cywilizacji przeciwko zgniłemu Zachodowi, pogrążającemu się w odmętach lewicowych szaleństw, otwierającemu drzwi masowej nielegalnej imigracji, sankcjonującemu związki homoseksualne i urządzającemu miesiące homo-dumy (czerwiec miesiącem „Pride”). W dodatku prawica włoska od lat jest źle nastawiona do Stanów Zjednoczonych i jedynie Trump otworzył jej niejako drzwi do jakiejś sympatii. 

A jednak Giorgia Meloni, wiedząc to wszystko, rozumiejąc, jakie sentymenty drzemią w jej elektoracie, czyli wśród wyborców Fratelli d’Italia, ustawiła kierunek polityczny rządu koalicyjnego prawicy włoskiej w stronę wspierania Ukrainy i Zełeńskiego, a przeciwko dawnemu, cichemu „idolowi”, czyli Putinowi. Z pełną świadomością kosztów „elektoralnych”. Prędzej czy później w Italii musiał więc wyrosnąć ichni „Braun”, czyli generał Vannacci. I wyrósł.  

Teraz prasa oskarża go o związki z Moskwą i otwartą filo-rosyjskość. A jego żona publikuje sarkastyczne filmiki w social mediach, na których ubrana w rosyjską chustę chleje ruską wódę i wznosi toasty za Putina. Niby to żart. A z drugiej strony jest w tym coś prawdziwego przecież. Włosi będą się musieli zmierzyć z problemem Vannacciego w przyszłym roku (wybory), tak jak będą się musieli zmierzyć z „problemem Brauna” politycy prawicy w Polsce. A zarówno nad Tybrem, jak i nad Wisłą zaczyna się wyścig – ostatni przedwyborczy rok. 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Świat