- Przez ponad 30 lat w tej stolicy nie wydarzyło się nic naprawdę istotnego, o czym Lindsey Graham by nie wiedział. Nigdzie na świecie nie wydarzyło się nic znaczącego, na temat czego Lindsey Graham nie miałby własnego zdania
- powiedział Trump w przemówieniu na cześć zmarłego 11 lipca senatora. Dodał, że był on wspaniałym politykiem, który odszedł w szczytowym momencie kariery.
Dodał, że Graham wierzył w silną Amerykę. - Był zdecydowanym jastrzębiem. Powiem wam jedno: nie było wojny, która by mu się nie podobała. Tylko jego prawdziwi przyjaciele mogą to zrozumieć. Ale chciał tego dla dobra naszego kraju - oznajmił Trump.
- Instynktownie czuł, że naszym przeznaczeniem jest zwycięstwo, a jego zadaniem było zrobić wszystko, co mógł, by nasi wrogowie przegrali - kontynuował amerykański przywódca.
- Ten syn Karoliny Południowej stał się jednym z najważniejszych ludzi w najważniejszym kraju świata. W mieście, w którym politycy często stają się zgorzkniali i cyniczni, Lindsey Graham nigdy nie utracił tego tradycyjnego amerykańskiego idealizmu, który zaprowadził go na najwyższe szczeble władzy i życia publicznego
- powiedział Trump. Prezydent wyraził przekonanie, że USA potrzebują więcej takich ludzi jak Graham.
W katedrze obecni byli też m.in. członkowie gabinetu Trumpa, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i premier Izraela Benjamin Netanjahu.
Jak przekazał urząd lekarza sądowego Dystryktu Kolumbii, 71-letni senator zmarł na skutek miażdżycowej choroby serca.
Polityk Partii Republikańskiej zasiadał w Senacie od 2003 r., reprezentując Karolinę Południową. Wcześniej przez osiem lat był członkiem Izby Reprezentantów. Mandat w Senacie po Grahamie przejęła jego młodsza siostra Darline Graham.
Był on jednym z najbardziej prominentnych republikańskich polityków zajmujących się sprawami międzynarodowymi. Gdy Trump ubiegał się w 2016 roku z sukcesem o pierwszą kadencję prezydencką, republikański senator był jego zdeklarowanym krytykiem. Później stał się jednak jednym z bliskich sojuszników obecnego prezydenta.
Był zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy i twardej polityki wobec Rosji. Wielokrotnie wychodził z inicjatywą zaostrzenia sankcji wobec tego państwa. We wtorek w Kongresie ma odbyć się głosowanie proceduralne w sprawie ustawy sankcyjnej jego autorstwa. Projekt nazwano jego imieniem.
Od rozpoczęcia przez Rosję agresji na pełną skalę polityk kilkakrotnie odwiedził Ukrainę. Dzień przed śmiercią był w Kijowie i spotkał się tam z Zełenskim.
Graham był zagorzałym krytykiem władz Iranu i popierał rozpoczętą przez Trumpa wojnę z tym państwem. Przez wiele lat wspierał też Izrael i politykę tego państwa, także w ostatnich latach, podczas wojen w Strefie Gazy i Libanie.
W środę uroczystości pogrzebowe Grahama będą kontynuowane w jego rodzinnym stanie Karolina Południowa.