Do dramatycznych scen doszło na plaży Seabright w Santa Cruz w Kalifornii. Kąpiące się około 10-letnie dziecko zostało porwane przez potężne fale, które jak podają media - przypominały tsunami.
Na pomoc dziecku ruszył 16-letni ratownik.
"Według świadków, przeprowadził jedną z najbardziej heroicznych akcji ratunkowych, jakie kiedykolwiek widzieli"
- pisze Fox News.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Na zamieszczonym w sieci wideo, widać, jak nastolatek trzyma tonące dziecko, walcząc z silnymi falami. Na pomoc ruszyły kolejne osoby, jednak zostały zmyte przez morskie bałwany. Mimo ogromnej siły fal, 16-latek nie puścił dziecka.
Ostatecznie, w sukurs przybył inny ratownik i wspólnie wyciągnęli 10-latka na brzeg przy pomocy grupy mężczyzn.
O bohaterskim 16-latku wiadomo niewiele. Jak relacjonują świadkowie, zaraz po zajściu "zniknął w tłumie". Jest uczniem szkoły średniej i prawdopodobnie ma na imię Ryder. Jego matka stwierdziła, że w Santa Cruz wykonał pracę, którą "po prostu kocha". Zaapelowała o wsparcie programu dla młodych ratowników.
Eric Trump, syn prezydenta USA, wiceprezes The Trump Organization, zaapelował, by przyznać 16-latkowi najwyższe cywilne odznaczenie.
- To naprawdę najlepsze, co ma Ameryka - dodał.