„Nazywanie prezydenta marionetką to poważny atak na urząd prezydenta” – powiedział Sulyok, komentując kierowane regularnie pod jego adresem słowa premiera Magyara.
Premier wielokrotnie wzywał Sulyoka do rezygnacji, nazywając go „marionetką Orbana” i dając mu czas na złożenie dymisji do 31 maja. Zapowiedział, że w przeciwnym razie głowa państwa zostanie usunięta z urzędu. Prezydent odmówił, twierdząc w dniu upłynięcia ultimatum, że „godność urzędu głowy państwa wymaga od niego niezłomnego trwania”.
W rozmowie z „Weltwoche” Sulyok stwierdził, że „ani demokracja, ani rządy prawa nie mogą opierać się na groźbach”.
Po mojej ostatniej rozmowie z premierem i ministrem sprawiedliwości, która odbyła się 1 czerwca, stało się dla mnie jasne, że zamierzają oni odsunąć prezydenta poprzez spersonalizowaną poprawkę do konstytucji. W prawie konstytucyjnym nazywa się to grabieżą polityczną
- powiedział węgierski prezydent.
Ocenił, że wprowadzenie w ten sposób zmian w konstytucji „stanowi zagrożenie nie tylko dla porządku konstytucyjnego, ale także dla całego porządku demokratycznego, dla państwa prawa”.
Premier stawia zarzuty
Prezydent dodał, że w systemie węgierskim prezydent i premier muszą ze sobą współpracować i stwierdził, że od samego początku oferował taką współpracę.
Węgierski premier odpowiedział na wywiad w sieci, pisząc, że Sulyok „nigdy nie stanął w obronie dzieci będących ofiarami przemocy, prześladowanych przez reżim Orbana ani praworządności, a mimo to spędza czas, narzekając za granicą na swoją sytuację”.
Kadencja Sulyoka - wybranego głosami deputowanych partii Fideszu byłego premiera Viktora Orbana - trwa do marca 2029 roku. Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może zostać odwołany ze stanowiska, gdy nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z pełnieniem urzędu lub popełnił przestępstwo pospolite.