Rząd w tajemnicy przygotowuje przyjęcie masowej fali migrantów » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

W co gra gruziński rząd? "Jedynym wytłumaczeniem jest umowa z Rosją"

Były wiceminister spraw zagranicznych Gruzji Sergo Kapanadze powiedział polskim mediom, że jedynym wyjaśnieniem tego, co robią obecnie władze jego kraju, zwłaszcza w sprawie ustawy o agentach zagranicznych, jest umowa z Rosją.

Gruzini protestujący przed parlamentem
printscreen - twitter.com @agusantonetti

„Może to brzmi jak teoria spiskowa, ale nic innego nie wyjaśnia kontrproduktywnych i nielogicznych ruchów rządu. Chodzi o wznowienie tematu ustawy o agentach zagranicznych, upór, z jakim władze prą do niej, pomimo narastania masowego protestu” – uważa Kapanadze, który obecnie kieruje think tankiem GRASS (Georgia's Reforms Associates).

Jego zdaniem częścią tego dealu, dobrowolnego lub wymuszonego przez Kreml, jest „zmiana polityki, zwycięstwo wyborcze na hasłach antyzachodnich”. „Tak, aby Bidzina Iwaniszwili (nieformalny lider rządzącej partii Gruzińskie Marzenie) mógł tutaj zainstalować jakiś typ autokracji, w stylu białoruskim. By nikt nie mógł zagrozić jego władzy” – twierdzi były wiceszef dyplomacji.

Jaka to może być umowa? Koniec z eurointegracją. Macie status kandydata i wystarczy, dalej to nie pójdzie. Jednocześnie ustawa o agentach eliminuje społeczeństwo obywatelskie i niezależne media. Moskwa mówi do Iwaniszwilego: owszem, Zachód nie będzie cię lubić, ale rozmawiać będzie, tak jak rozmawia z innymi autokratami

– spekuluje Kapanadze. Według niego przyznanie Gruzji statusu kandydata do UE bez spełnienia warunków, a w ramach decyzji geopolitycznej, zostało w Tbilisi odczytane jako sygnał, że „nie trzeba żadnych warunków wypełniać".

Ekspert jest przekonany, że forsowanie ustawy o agentach i antyzachodnie działania rządu „nie są to żadne decyzje partyjne czy rządowe”. „Decyduje jedna osoba, to jest kontrolujący wszystko Iwaniszwili. Wiemy – niemal na pewno – że część ludzi w Gruzińskim Marzeniu była przeciwko ustawie, ale powiedzieli im, że to nie jest miejsce do dyskusji” – mówi szef GRASS.

Jego zdaniem „teoretycznie można sobie wyobrazić, że Iwaniszwilim kieruje paranoja, bo wszystko wskazuje to, że to człowiek podatny na teorie spiskowe”. „Bardziej prawdopodobna jest jednak cyniczna gra, oczywiście podsycana osobistymi urazami. Skłonność do teorii spiskowych to jedno, ale opieranie na nich polityki jest szaleństwem ” – ocenia analityk.

Zarówno Kapanadze, jak i pozostali rozmówcy Polskiej Agencji Prasowej, regularnie powracają do wystąpienia Iwaniszwilego na mityngu poparcia dla władz 29 kwietnia, znacznie mniej licznego niż protesty przeciwko ustawie o agentach. W tej przemowie gruziński biznesmen, bo formalnie nie pełni on obecnie funkcji w polityce, a jest tylko honorowym przewodniczącym partii, atakował Zachód, mówił o spiskach przeciwko Gruzji i jemu samemu, ataku na tradycyjne wartości i gruzińską suwerenność.

Przede wszystkim jednak straszył Partią Globalnej Wojny, której narzędziem - jego zdaniem - są organizacje pozarządowe. Nikt do końca nie wie, co oznacza to sformułowanie, ale partia władzy za swoim liderem powtarza, że to właśnie Partia Globalnej Wojny stanowi największe zagrożenie dla Gruzji. Pod jej wpływem, według tej wersji, znajdują się UE i USA.

Myślę jednak, że za wszystkim stoi Moskwa, która uznała, iż teraz jest moment, by sięgnąć po Gruzję. Przesłanką może być to, że swoje wersje ustaw o agentach zagranicznych zaczęły wprowadzać w tym samym czasie Republika Serbska i Kirgistan

– dodaje Kapanadze.

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

#Sergo Kapanadze #Gruzja #Rosja

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

mt
Wczytuję ocenę...
Wideo