Trochę jak z koleją parową w XIX wieku. Wielu jej się bało. Wygrali ci, którzy ją budowali, w nią inwestowali i nauczyli się z niej korzystać do własnych celów.
Lekcja z Ameryki
Kiedy 12 czerwca amerykański rząd po raz pierwszy w taki sposób sięgnął po mechanizm kontroli eksportu i zablokował cudzoziemcom, także tym mieszkającym w Stanach Zjednoczonych, dostęp do dwóch najnowszych modeli firmy Anthropic, Fable 5 i Mythos 5, stało się jasne, że zaawansowane systemy AI zaczynają być traktowane jak technologia o strategicznym znaczeniu. Świat zobaczył, że państwa są gotowe ograniczać dostęp do najpotężniejszych narzędzi, jeśli uznają je za zbyt niebezpieczne.
Impulsem do tej decyzji był raport badaczy z Amazona. Odkryli oni sposób na częściowe obejście zabezpieczeń w nowych modelach, tak zwany jailbreak. Czym jest jailbreak, wie niemal każdy, kto posługuje się popularnymi modelami AI. Odmawiają one przecież odpowiedzi na niektóre pytania albo stosują uniki, ponieważ są zaprogramowane tak, by zachować pewną podstawową poprawność lub uniemożliwić wykorzystanie ich w celach na przykład przestępczych. Jailbreak zaś to specjalna komenda lub sposób komunikacji, który pozwala te zabezpieczenia ominąć. Gdy dotyczy to podstawowych rozmów ze sztuczną inteligencją, jailbreaki bywają często niewinne, wręcz ideologiczne. Prawdziwy problem pojawia się jednak wtedy, gdy AI nie jest używana do dyskusji politycznej albo odrabiania zadania domowego, lecz do programowania i to na bardzo poważnym poziomie.
W praktyce oznaczało to, że model dało się skłonić do rzeczy, których normalnie odmawiał: bardziej szczegółowej analizy kodu pod kątem luk bezpieczeństwa oraz, w niektórych przypadkach, podpowiadania, jak te luki wykorzystać. Zamiast więc polegać wyłącznie na dużych zespołach specjalistów, można było w pewnym stopniu zastąpić ich pracę modelem językowym. Oznacza to, że zablokowane modele można było hipotetycznie wykorzystać do przeprowadzenia cyberataku, na przykład na bank, przychodnię albo nawet system wojskowy.
Dla administracji amerykańskiej było to sygnałem alarmowym. Model, który potrafi skutecznie wspierać zaawansowane działania w cyberprzestrzeni, w rękach niewłaściwych podmiotów mógł się stać realnym zagrożeniem. Dlatego rząd zdecydował się na radykalny krok: odebrać dostęp do obu modeli wszystkim osobom bez amerykańskiego obywatelstwa.
Po wprowadzeniu zmian ta blokada została częściowo zniesiona, ale świat dowiedział się kilku interesujących rzeczy.
Konkurencja z Chinami
USA znajdują się w bardzo niezręcznej konkurencji z Chinami. Nie chodzi tylko o to, że Chiny depczą im technologicznie po piętach, a czasem nawet je prześcigają. To byłoby jeszcze zrozumiałe w kategoriach globalnej konkurencji mocarstw. Najpoważniejszy problem polega na tym, że oba państwa reprezentują inne systemy polityczne i inaczej prowadzą grę, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i międzynarodowej. USA są bowiem mocarstwem i to skłonnym do używania siły, ale stanowią jednocześnie element światowego porządku opartego na zachodnich wartościach demokratycznych.
W praktyce oznacza to granice etyczne w rozwijaniu i upowszechnianiu technologii, które godzą w przyjęty system wartości. Chiny takich hamulców nie mają. Choć pokojowe w retoryce, faktycznie dążą do tego, by dzięki technologii zdobyć globalną przewagę niezależnie od etycznych ryzyk, jakie się z tym wiążą. Chodzi m.in. o ryzyka związane z kontrolą nad obywatelami, agresywnym zbieraniem i przetwarzaniem informacji, które AI podnosi do perfekcji, oraz przede wszystkim z autonomizacją systemów opartych na AI, także w kontekście militarnym.
Chiny nowych technologii się nie boją, bo doskonale kontrolują swoich obywateli, a częściowo także wszystkich na świecie, którzy korzystają z chińskich technologii.
Systemy amerykańskie są tu natomiast słusznie limitowane przez system wartości, na którym politycznie wszyscy wyrośliśmy. Tworząc więc zaawansowane narzędzia, Amerykanie przekazują je wolnym obywatelom, których do końca nie kontrolują i lepiej, by nigdy nie kontrolowali. To zaś wiąże się z ryzykiem użycia tych narzędzi także przeciwko obywatelom amerykańskim. To trochę jak prawo do posiadania i noszenia broni. W tym wypadku bronią jest jednak coś w rodzaju klucza uniwersalnego, którym można wejść do wielu zaawansowanych systemów.
To, do czego kiedyś trzeba było użyć wielkiego zespołu hakerów rozsianych po świecie i wielkimi kosztami, dziś może być zautomatyzowane. A świat zachodni uczy się, jak zachować wolność, a jednocześnie nie wysadzić się w powietrze.
Dysproporcje
Widzimy na tym przykładzie także, jak ważna jest suwerenność technologiczna, również wtedy, gdy jesteśmy w bliskich relacjach sojuszniczych.
Cyberbroń jest dziś jednym z najważniejszych elementów nowego teatru wojny, także tego, który nas bezpośrednio dotyczy, bo przecież jesteśmy częścią wielkiej wojny hybrydowej, jaką Rosja prowadzi w naszym regionie. Aby prowadzić ją skutecznie, bronić się, a także posiadać zdolność do ataku, polscy informatycy wojskowi powinni dysponować własnymi systemami, za pomocą których będą zarówno chronić nasze systemy, jak i wypracowywać zdolności skutecznego rażenia przeciwnika.
Nie stanie się to, jeśli Polska, oprócz kupowania czołgów i dronów, których oczywiście bardzo potrzebuje, nie będzie inwestować znaczących środków we własne modele AI.
Ta konkurencja ucieka nam coraz bardziej, a nie miejmy złudzeń, wroga nam Rosja nad systemami do cyberataków cały czas pracuje, ma też prawdopodobnie pewien dostęp do technologii chińskich. Polska debata polityczna zaś zdaje się nie być przygotowana na to, żeby politycy otwarcie mówili o tych potrzebach i budowali poparcie dla własnych inwestycji w modele sztucznej inteligencji.
Szansa
Jednocześnie ta sytuacja otwiera przed Polską realną szansę. Do tej pory w obszarze zaawansowanych technologii, szczególnie tych o znaczeniu strategicznym, byliśmy w dużej mierze odbiorcą rozwiązań powstających gdzie indziej. Dziś, gdy rola sztucznej inteligencji w bezpieczeństwie państwa rośnie w sposób bezprecedensowy, pojawia się możliwość, żeby Polska zaczęła budować własne, suwerenne zdolności w tym obszarze.
Nie chodzi jedynie o to, żeby zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostawców. Chodzi o to, żeby Polska posiadała własne narzędzia, za pomocą których będzie mogła skutecznie chronić swoje systemy oraz prowadzić działania ofensywne w cyberprzestrzeni, jeśli zajdzie taka potrzeba. Posiadanie własnych, zaawansowanych modeli AI skupionych na obronie i operacjach cybernetycznych staje się dziś jednym z elementów realnej suwerenności państwa.
Taka inwestycja może jednocześnie przynieść korzyści wykraczające poza samą sferę bezpieczeństwa. Budowanie zaawansowanych zdolności w obszarze sztucznej inteligencji wymaga rozwoju infrastruktury, kształcenia specjalistów i współpracy między państwem, wojskiem oraz polskim przemysłem technologicznym. To z kolei może stać się impulsem do rozwoju całego sektora, tworzenia wysoko płatnych miejsc pracy i wzmacniania innowacyjności polskiej gospodarki. Brzmi ładnie, może nawet zbyt okrągło, ale niestety jest prawdą. Polska co jakiś czas przechodzi taki proces szarpnięcia, szukania obszarów, w których może skoncentrować swoją moc. Teraz jest jeden z takich momentów.
Innymi słowy, decyzje, które podejmiemy w najbliższych latach w sprawie rozwoju własnych systemów opartych na sztucznej inteligencji, mogą w znaczący sposób wpłynąć na pozycję Polski w regionie. Państwo, które dysponuje własnymi, silnymi zdolnościami w cyberprzestrzeni, zyskuje nie tylko większą odporność na zagrożenia, lecz także większą swobodę działania i wyższą pozycję wśród sąsiadów. W świecie, w którym technologie AI będą coraz mocniej wpływać na siłę państw, posiadanie własnych narzędzi w tym obszarze może się stać jednym z ważniejszych elementów budowania polskiej pozycji międzynarodowej.
Do tego potrzebna jest podmiotowość i świadomość Polaków. O obywateli jestem tu spokojny, mamy to w genach. Gorzej z niektórymi politykami.
SPOTKANIE AUTORSKIE | Już w najbliższy poniedziałek, 13 lipca, czytelnicy będą mieli wyjątkową okazję do osobistego spotkania z Adamem Borowskim @BorowskiAdam14.
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) July 10, 2026
Więcej » https://t.co/FqUx7GjgT0
Zamów książkę » https://t.co/keQgV8FADK pic.twitter.com/SXThNfron3