Graham, wpływowy senator z Karoliny Południowej i jeden z czołowych jastrzębi w polityce zagranicznej USA, zmarł po powrocie z Ukrainy, którą — jak podał Trump — odwiedził po raz dziesiąty. Według biura senatora przyczyną była „krótka i nagła choroba"; służby wezwano do jego domu po wstępnych zgłoszeniach o zatrzymaniu akcji serca.
- To druzgocące. Myślałem, że jest w porządku. Dzwonił do mnie zeszłej nocy, właśnie wrócił z Ukrainy (...). Był zmęczony, powiedział: „Jestem zmęczony, bo to długa podróż”, ale poza tym czuł się dobrze
- relacjonował Trump w rozmowie z CNN. Jak dodał, senator zadzwonił do niego wczesnym wieczorem, a służby medyczne dotarły na miejsce wkrótce potem. O śmierci Grahama prezydent dowiedział się w nocy.
Trump podkreślał, że w ostatniej rozmowie Graham zabiegał o forsowaną przez siebie ustawę „Save America Act” o wymogu udowodnienia obywatelstwa przy rejestracji na wybory.
- Zadzwonił i powiedział: „Wszystko gotowe w sprawie Save America Act” (...). Powiedziałem: „Załatwimy to, Lindsey. Zobaczymy się niedługo”. Myśleliśmy, że może nawet spotkamy się dzisiaj - i to było tyle
- mówił prezydent w wywiadzie dla NBC.
Trump wielokrotnie nazywał Grahama „twardzielem”, ale zarazem „naturalnym politykiem”, który „dogadywał się ze wszystkimi” i miał rzadką wśród Republikanów zdolność porozumienia z Demokratami. - Jeśli miałem naprawdę duży problem z jakimś Demokratą, on potrafił to załatwić. To coś, czego większość Republikanów nie potrafi - mówił Trump w NBC.
Prezydent przyznał, że w niektórych sprawach różnił się ze zmarłym senatorem, przede wszystkim w kwestii wojny na Ukrainie, z której Graham wracał tuż przed śmiercią. - Trochę się różniliśmy (...) ja chciałem, żeby wojna w Ukrainie skończyła się bardzo szybko. Myślę, że on był bardziej za jej podtrzymywaniem. Szczerze mówiąc, był bardzo, bardzo bojowo nastawiony w tej sprawie — powiedział Trump w rozmowie z CNN.
Za „najwspanialszy moment” senatora Trump uznał jego emocjonalną obronę sędziego Bretta Kavanaugha podczas przesłuchań przed Senatem w 2018 r. — jak ocenił, „jeden z klasycznych momentów w historii Senatu", który „odwrócił bieg całej sprawy" i przesądził o zatwierdzeniu Kavanaugha do Sądu Najwyższego.