Pracownicy budżetówki na okupowanych przez rosyjskie wojska terenach obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy są zmuszani do zapisywania się do kremlowskiej partii Jedna Rosja. Jeśli ktoś odmawia, grozi mu się zwolnieniem z pracy, a nawet mobilizacją - podaje ukraiński portal Centrum Narodowego Sprzeciwu.
Po trwającej ponad pięć miesięcy rosyjskiej okupacji mieszkańcy Iziumu, na północnym wschodzie Ukrainy, powoli wychodzą z piwnic. W mieście, w którym odkryto niemal 450 grobów ofiar tortur, większość budynków nie nadaje się do życia. „Straciliśmy domy, nie mamy gdzie mieszkać ani co jeść, jesteśmy wdzięczni za wszystko, co dostaniemy, aby tylko przeżyć” - mówią.
"Fakt, że przełamaliśmy front, oznacza, że (...) armia rosyjska straciła już zdolność do ataku, a dziś lub jutro może stracić zdolność do obrony" - powiedział Ołeh Żdanow, analityk wojskowy z siedzibą w Kijowie, cytowany przez Jerusalem Post. Jak czytamy, utrata przez Rosję Chersonia, okazałaby się największym militarnym zwycięstwem Ukrainy od początku wojny, a dodatkowo poddałaby w wątpliwość twierdzenia Władimira Putina o aneksji regionu.