Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Zmuszają ich do podpisania kontraktu, potem giną na froncie. Ci żołnierze stają się mięsem armatnim

Żołnierze z samozwańczych "republik ludowych" na wschodzie Ukrainy są zmuszani do zawierania kontraktów z rosyjską armią, a następnie wysyłani na pierwszą linię frontu, gdzie giną lub zostają ranni - wynika z przechwyconej rozmowy dwojga mieszkańców tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. Zapis rozmowy opublikował ukraiński wywiad wojskowy (HUR). 29 maja była już ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa przekazała doniesienia, że tysiące żołnierzy z samozwańczych "republik ludowych" składa broń i odmawia walki przeciwko Ukrainie.

Autor:

- Przyjechali agitatorzy. Jeden człowiek podpisał (kontrakt z rosyjską armią) od razu. Pozostałych, którzy się nie zgodzili, zmuszono do złożenia broni, a następnie wywieziono w nieznanym kierunku. Wtrącono ich do piwnic. Siedmiu głupców potem podpisało. Przemyśleli i po południu podpisali. Obiecali im zapłatę w wysokości 230 tys. (rubli, około 16-17 tys. zł - red.). Tego samego dnia wysłano tych ludzi na front. Spośród siedmiu żołnierzy jeden zginął, a czterech zostało rannych

- relacjonowała żona w rozmowie z mężem, opowiadając o losach mieszkańców tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL), którzy zostali wcześniej przymusowo zmobilizowani.

Kobieta przywołała również historię znajomej z lat 2015-16. "Gdy mąż Oli Feniks służył wówczas jako żołnierz kontraktowy (w rosyjskiej armii), to oni tam rozstrzeliwali swoich własnych ludzi, jeśli nie zgadzali się popisać umów. A teraz zaczęły się prześladowania. Sierioża, słuchaj, oni tam (w tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej - PAP) uchwalili stosowne prawo. Kobiety, które oburzają się (z powodu takiej sytuacji), mogą zostać skazane nawet na 20 lat więzienia" - poinformowała rozmówczyni.

29 maja była już ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa przekazała doniesienia, że tysiące żołnierzy z samozwańczych "republik ludowych" składa broń i odmawia walki przeciwko Ukrainie.

- Na terytorium tzw. republik ludowych mają miejsce masowe bunty mężczyzn, przymusowo wcielanych do rosyjskiego wojska. Ci ludzie nie chcą stać się "mięsem armatnim". Dlatego organizowane są protesty poborowych i ich żon przeciwko lokalnym "władzom"

- napisała Denisowa, powołując się na kontakty wśród donieckich i ługańskich obrońców praw człowieka.

Od 24 lutego, czyli początku inwazji Rosji na Ukrainę, pojawiają się doniesienia o słabym poziomie wyszkolenia, przestarzałym ekwipunku i bardzo niskim morale żołnierzy z "republik ludowych", którzy często są wysyłani na pierwszą linię frontu i masowo giną na polu walki. Ukraińskie władze cywilne i wojskowe przekazywały m.in. informacje, że wiele przymusowo zmobilizowanych osób nigdy wcześniej nie służyło w armii.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane