"Oświadczamy, że 23 maja w (okupowanym - red.) obwodzie chersońskim wprowadzono strefę dwuwalutową. Kurs ustalono jako wymianę jednego rosyjskiego rubla za dwie ukraińskie hrywny. (...) Gdzie zatem są dwuwalutowe cenniki, w rublach i hrywnach? Dlaczego odnosicie się po chamsku do ludzi, którzy zwracają się z prośbą, żeby przyjąć od nich ruble?"
- napisano w odezwie okupacyjnych władz. Jej zdjęcie Chłań zamieścił na swoim koncie na Facebooku.
"Stosujcie się do nakazów i wszystko będzie pięknie"
Najeźdźcy wymagają od właścicieli sklepów jak najszybszego dostosowania się do nowych wymogów.
"Od soboty 5 czerwca nakazujemy wam wprowadzić podwójne cenniki, w rublach i hrywnach. Macie przyjmować ruble na równi z hrywnami!"
- zażądały władze z nadania Kremla.
Okupanci zapowiedzieli, że w ciągu tygodnia lub dwóch przeprowadzą inspekcję, by sprawdzić, czy zarządzenie zostało zrealizowane.
"Jeśli nie wypełnicie rozkazu, to wasz majątek przejdzie pod zarząd (rosyjskiej) administracji wojskowo-cywilnej, a w najgorszym przypadku którejś nocy sklep przypadkowo spłonie"
- zagrożono mieszkańcom Chersońszczyzny.
"Stosujcie się do nakazów i wszystko będzie pięknie"
- czytamy w końcowej części oświadczenia.
"Jedyną możliwością Rosjan, by gdziekolwiek (w regionie) wprowadzić ruble, jest wymuszenie tego pod groźbą odebrania lub zniszczenia majątku"
- ocenił Chłań.
Jak przekazała 20 maja ukraińska gazeta internetowa Kyiv Independent, samozwańczy szef władz obwodu chersońskiego Wołodymyr Saldo ogłosił podczas spotkania z rosyjskimi kolaborantami, że "Chersoń wkrótce stanie się częścią Rosji". Pięć dni później prezydent Rosji Władimir Putin wydał dekret przewidujący uproszczony tryb nadawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom okupowanych terenów w regionach chersońskim i zaporoskim.
Tragiczna sytuacja w Siewierodoniecku
W zajętej przez rosyjskie wojska części Siewierodoniecka, stanowiącej około połowy miasta, najeźdźcy wypędzają mieszkańców z ich domów i wywożą ich do Ługańska. Co dalej? Obiekty są plądrowane... Informację przekazał szef władz rejonu (powiatu) siewierodonieckiego Roman Własenko.
"Połowa miasta została opanowana przez wroga, ale nasi chłopcy powoli wypierają przeciwnika z centrum Siewierodoniecka. (...) Jeśli chodzi o szabrownictwo, to ludzie po tygodniu wracają z Ługańska (z terytorium samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Ługańskiej Republiki Ludowej - red.) do swoich mieszkań i zastają je rozgrabione"
- oświadczył Własenko na antenie ukraińskiej telewizji. Jego słowa zacytowała również agencja UNIAN.
Przedstawiciel lokalnych władz potwierdził, że podobne przypadki odnotowano też w okolicznych miastach Rubiżne i Popasna, zdobytych wcześniej przez rosyjskie wojska.
Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - pozostaje najważniejszym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie przebywa tam wciąż około 12-13 tys. osób.