W lutym, po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę, Kurajan wstąpił na ochotnika do Sił Obrony Terytorialnej. Wkrótce wojska rosyjskie zajęły Chersoń, a Kurajan protestował przeciwko okupacji. Po kilku tygodniach rosyjscy żołnierze porwali go, gdy podlewał rośliny w ogrodzie – opisuje CNN.
Wkrótce później na kontach Kurajana na Facebooku i Instagramie oraz na nowym koncie w serwisie TikTok, założonym na jego nazwisko, zaczęły się pojawiać wiadomości zupełnie do niego niepasujące.
- Zaczęli używać mediów społecznościowych mojego ojca. Zobaczyli, że jest aktywny na Facebooku (…) Zarejestrowali go na TikToku. Mój tata nawet nie wie, co to jest TikTok. Chcieli zrobić z niego marionetkę
– powiedziała córka Kurajana, Karyna.
Początkowo publikowano zdjęcia kreujące wizerunek Kurajana jako patrioty, ale wkrótce zaczęły się pojawiać „dziwne nagrania”. Na jednym z nich Kurajan mówił, że obrona terytorialna została rozwiązana i nie ma sensu protestować przeciwko okupacji Chersonia. Na innym krytykował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i wzywał Ukraińców do kapitulacji.
Kurajan powiedział CNN, że rosyjscy żołnierze na zmianę torturowali go, by wydobyć z niego informacje, oraz korzystali z jego iPhone’a, by przedstawiać go w mediach społecznościowych jako patriotę, który został zdrajcą. Mieli proponować mu również stanowisko kolaboracyjnego mera Chersonia.
Kurajan został uwolniony pod koniec kwietnia w ramach wymiany jeńców. Według CNN jest on jednym z kilku Ukraińców porwanych w ostatnich miesiącach przez Rosjan na okupowanych terenach i wykorzystanych przez machinę propagandową Kremla. Część z nich pokazano w inscenizowanych wywiadach telewizyjnych, w których popierali prezydenta Rosji Władimira Putina.
Amerykańska stacja ocenia, że wojna informacyjna towarzysząca inwazji wkracza w nową fazę, a Moskwa przechodzi od szerzenia propagandy ogólnokrajowej na poziom lokalny, starając się przeciągnąć na swoją stronę mieszkańców okupowanych terenów. Ludność nie chce kolaborować z okupantem, więc Rosja szuka nowych metod, takich jak porywanie ludzi i korzystanie z ich kont społecznościowych wbrew ich woli – pisze CNN.
„Mogą porywać (...) ludzi i robić, co im się podoba z ich mediami społecznościowymi, z tym społecznościowym lustrem prawdziwego człowieka” – powiedział Mykoła Bałaban, wiceszef ukraińskiego Centrum Strategicznej Komunikacji i Bezpieczeństwa Informacyjnego, działającego przy ministerstwie kultury i polityki informacyjnej.
Gdy Kurajan odzyskał kontrolę nad swoimi kontami społecznościowymi, przejrzał komentarze pod publikowanymi przez jego oprawców nagraniami. Wynikało z nich, że rosyjska próba szerzenia propagandy się nie powiodła.
- Przeczytałem, jak moi znajomi reagowali na te nagrania. Komentowali natychmiast, wiedząc, że to Rosjanie (stali za tym). Zdali sobie sprawę, że to nie ja – opowiedział ze śmiechem.