W tragedii w alpejskiej wiosce Crans-Montana zginęło blisko 50 osób, a 115 zostało rannych. "Ludzie chcieli tańczyć i świętować Nowy Rok w barze La Constellation, gdy nagle zaczęła palić się drewniana konstrukcja sufitu" - przypomina okoliczności tragedii niemiecki "Der Spiegel". Ogień zaczął trawić lokal przez odpalone wewnątrz fajerwerki.
Na miejscu są rodziny uczestników zabawy, którzy mają pomóc w identyfikacji swoich bliskich. Już wiadomo, że część z nich może zostać zidentyfikowana dopiero po przeprowadzeniu badań DNA odnalezionych szczątków.
Jedną z pierwszych ofiar, którą opinia publiczna poznała z imienia i nazwiska jest 17-letni włoski golfista Emanuele Galeppini.
Wiele rodzin nadal żyje nadzieją i oczekuje na kontakt ze strony swoich bliskich, którzy planowali zabawę w La Constellation i do tej pory się do nich nie odezwali.
Pomoc zaoferowała także Polska. Na Śląsk ma trafić 14 pacjentów z oparzeniami. Mają zostać przewiezieni ze Szwajcarii do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
Region naznaczony klęskami
Śmiertelne katastrofy są motywem przewodnim historii kantonu Valais. „Tagesanzeiger”, przypomina serię tragedii, które w ostatnich dekadach pochłonęły dziesiątki ofiar.
W 1965 roku, podczas budowy zapory Mattmark w dolinie Saastal, ponad 2 mln m3 lodu z lodowca Allalin osunęło się w dół doliny, zasypując obozowisko robotników. Zginęło 88 osób. Pięć lat później, podczas jednej z najbardziej śnieżnych zim stulecia, na wioskę Reckingen zeszła potężna lawina, która zniszczyła cztery budynki mieszkalne i koszary oficerskie. Śmierć poniosło 30 osób.
W 2000 r. po wielodniowych, intensywnych opadach deszczu na miejscowość Gondo gwałtownie osunęła się masa błota i kamieni, zabijając 13 osób. W 2012 r. belgijski autokar wracający z obozu narciarskiego w Val d’Anniviers uderzył czołowo w betonową ścianę zatoczki awaryjnej w tunelu koło miasta Sierre. Zginęło 28 osób, w tym 22 dzieci.
W 2025 r. nad alpejską wioską Blatten w dolinie Loetschental doszło do osuwiska wywołanego zawaleniem się lodowca Birch, które zasypało około 90 proc. zabudowy wsi i sąsiednich osad.
W sylwestrową noc doszło tam do pożaru. Według najnowszych danych policji w kurorcie narciarskim Crans-Montana zginęło prawie 50 osób, a 115 zostało rannych, wiele z nich ciężko. Władze kantonu Valais ogłosiły w czwartek stan wyjątkowy, by ułatwić pracę służbom ratunkowym. W Crans-Montanie panują szok i żałoba.