W niedzielę o godzinie 5.20 rano radary wykryły obiekt przelatujący nad rosyjską stroną jeziora Pejpus. - Prawdopodobnie był to dron i monitorowaliśmy jego lot, aż zniknął z radaru nad Rosją - powiedział mjr Ivan Posledov z estońskiej straży granicznej.
Dodał, że godzinę później obserwator radarowy z kolejnej stacji także wykrył drona przelatującego po stronie Rosji. - Śledziliśmy jego trasę do godziny 6.25 rano, kiedy to rozbił się w wodzie na terytorium Rosji, około sześciu kilometrów od granicy estońsko-rosyjskiej. Po zderzeniu dron rozpadł się na części, najprawdopodobniej w wyniku eksplozji - podkreślił major.
Więcej pytań niż odpowiedzi
Zaznaczył, że do tej pory drony nie kierowały się w stronę Estonii. Podkreślił również, że nie jest jasne czy obserwowane były to dwa różne drony czy jeden.
W sobotę i wczesnym rankiem w niedzielę aktywność dronów w obwodzie leningradzkim w Rosji była wysoka, ponieważ Ukraina przeprowadziła ataki dronów na różne cele w Rosji. Drony zaatakowały obiekty w Sankt Petersburgu, a także terminal naftowy w porcie Ust-Ługa, około 50 km od granicy z Estonią.