Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Wiele pytań do rządzących po akcji z dronem. "Gdzie są nasi sojusznicy? Dlaczego nie uruchomiono art. 4?"

Gdzie są nasi sojusznicy? Czy to prawda, że z granicy, z tamtych terenów wycofano zestawy radiolokacyjne, przerzucone tam w 2022 i 2023? To są pytania, na które MON i premier powinni odpowiedzieć. To ograniczenie bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, bezpieczeństwa RP, dlaczego nie został uruchomiony art. 4 traktatu waszyngtońskiego, czyli konsultacje wewnątrz NATO? - to tylko część pytań, które do rządzących skierował były wiceszef MON, Wojciech Skurkiewicz, po wlocie na terytorium Polski bojowego drona.

Nie milkną echa wlotu i upadku na terytorium Polski drona bojowego. 

Reklama

W nocy z wtorku na środę pod Osinami na Lubelszczyźnie doszło do incydentu, w którym dron wojskowy spadł na pole kukurydzy i eksplodował. W wyniku eksplozji powybijane zostały szyby w pobliskich domach. W środę po południu wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował, że obiekt to rosyjski dron oraz podkreślił, że zdarzenie jest prowokacją Rosji, do której doszło w szczególnym momencie, kiedy trwają dyskusje o pokoju w Ukrainie. 

Według ustaleń prokuratury, która zakończyła oględziny w Osinach, maszyna nadleciała z terenu Białorusi. Jedną z wersji, którą śledczy biorą pod uwagę jest to, że dron mógł zahaczyć o pobliskie linie energetyczne, gdyż w ich pobliżu leżał silnik. W związku z tym prokuratura zabezpieczyła trzy fragmenty linii, które wykazują „ślady świeżego uszkodzenia”.

Wcześniej Dowództwo Operacyjne informowało w komunikacie, że "nie zarejestrowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej ani z kierunku Ukrainy, ani Białorusi".

"Po co nam Centrum Operacji Powietrznych?"

W sprawie wciąż jest jednak wiele pytań i wątpliwości. Część z nich skierował pod adresem rządu Wojciech Skurkiewicz, były wiceminister obrony narodowej

- Dron był ok. 40 minut w przestrzeni powietrznej RP, a do północy operowały i polskie, i sojusznicze statki powietrzne, samoloty w ramach dyżurnej pary. Jeśli na to nałożymy kakofonię, która odbywała się rano, jeśli dołożymy, że wojskowi eksperci dojechali na miejsce upadku tego drona popołudniu w środę, dopiero ok. 14.00-15.00, to wszystko układa się w nieudolność działań ministra obrony i wszystkich służb. Gdzie jest premier Donald Tusk? Od tamtego momentu do chwili obecnej nawet jednej litery na Twitterze nie napisał odnośnie tego zdarzenia - powiedział w TV Republika Skurkiewicz.

Dodał, że "rozumie pewien rodzaju zdenerwowania przy tłumaczeniu się z działań i zaniechań rządu".

- Proszę mieć świadomość, że przywołując sprawę z 2023 r., gdy w połowie marca MON został poinformowany o znalezieniu pod Bydgoszczą obiektu, który wleciał w grudniu 2022 r., to od razu [minister obrony] podjął działania i decyzje. Osoby odpowiedzialne za to, że nie poinformowano kierownictwa resortu, a ja się dowiedziałem o sprawie dzień po tym jak minister Błaszczak informację uzyskał, stanowiska straciły - i Szef Sztabu Generalnego WP i Dowódca Operacyjny RSZ - zaznaczył były wiceszef MON.

- Ja się pytam po raz kolejny - jest DO RSZ, które ma w swojej podległości Centrum Operacji Powietrznych, gdzie są najwybitniejsi polscy oficerowie, gdzie jest mnóstwo stanowisk i gdzie jest monitorowana polska przestrzeń powietrzna, są oficerowie łącznikowi państw członkowskich NATO. Po co nam COP, skoro nie widzimy naruszenia przestrzeni powietrznej naszego kraju, ten obiekt był 40 minut w polskiej przestrzeni powietrznej. Przepisy prawa są tak dzisiaj skonstruowane, że dają możliwość natychmiastowej neutralizacji obiektów, które wchodzą w przestrzeń powietrzną. To nie zadziałało

- dodał Skurkiewicz.

Ocenił, że "tłumaczenia ze strony wojskowych" słyszał już takie same w roku 2023.

"Gdzie są nasi sojusznicy?"

- W warstwie politycznej pytam się ministra obrony i polskiego premiera, gdzie są nasze sojusznicze siły, gdzie baterie rakiet Patriot, gdy za rządów PiS były na granicy, czy dzisiaj są tam Niemcy? Czy Amerykanie musieli wycofywać się z ochrony polskiego nieba na wschodniej flance? Czy Brytyjczycy, którzy za rządów PiS byli z jednym ze swoich najnowocześniejszych systemów, Sky Sabre, wspomagali i bronili? Gdzie są nasi sojusznicy? Czy to prawda, że z granicy, z tamtych terenów wycofano zestawy radiolokacyjne, przerzucone tam w 2022 i 2023? To są pytania, na które MON i premier powinni odpowiedzieć. To ograniczenie bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, bezpieczeństwa RP, dlaczego nie został uruchomiony art. 4 traktatu waszyngtońskiego, czyli konsultacje wewnątrz NATO? Mamy do tego prawo i w sytuacji zagrożenia terytorium powinniśmy uruchamiać art. 4

- powiedział Wojciech Skurkiewicz.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama