Sąd w mieście Wu’an w prowincji Hebei uznał ją za winną wymuszenia, oszustwa, fałszerstwa i zakłócania porządku publicznego – podały chińskie media. Skazano również 15 jej wspólników, w tym jej partnera.
Według sędziów Li Yanxia, posługująca się również nazwiskiem Li Lijuan, „nadużywała wpływów swojego sierocińca”. „Wspólnie z gangiem popełniła oszustwa i inne przestępstwa, by osiągnąć duże korzyści majątkowe” - napisano na oficjalnym kanale społecznościowym sądu.
Jej partner Xu Qi usłyszał wyrok 12,5 roku więzienia za zakłócanie porządku publicznego, wymuszenie, oszustwo i umyślne spowodowanie obrażeń fizycznych. Część wspólników skazano na kary więzienia od 14 miesięcy do czterech lat.
Li zyskała sławę w 2006 roku, gdy lokalne media podały, że przygarnęła dziesiątki sierot w swoim rodzinnym miasteczku Wu’an. Kobieta powiedziała dziennikarzom, że się rozwiodła, a jej były mąż sprzedał ich syna handlarzowi ludźmi za 7 tys. juanów (ok. 3,9 tys. zł). Twierdziła, że gdy udało jej się odzyskać syna, uznała, że chce pomagać również innym dzieciom.
Według portalu BBC Li była jedną z najbogatszych kobiet w prowincji Hebei, a w 1996 roku kupiła firmę wydobywającą rudę żelaza. „Często widziałam pięcio-sześcioletnią dziewczynkę biegającą koło kopalni. Jej ojciec zmarł, matka uciekła, więc wzięłam ją do swojego domu. To było pierwsze dziecko, które przygarnęłam” - powiedziała lokalnej gazecie „Yanzhao Dushibao”.
Później adoptowała dziesiątki innych dzieci i otworzyła sierociniec, który nazwała „wioską miłości”. Często pisały o niej media, które twierdziły m.in., że wygrała walkę z rakiem i wydała całą swoją fortunę. W 2017 roku w sierocińcu mieszkało 118 dzieci.
W tym okresie po donosach mieszkańców zainteresowała się nią policja. W maju 2018 roku śledztwo wykazało, że Li ma ponad 20 mln juanów i 20 tys. dolarów na rachunkach bankowych, a z konta sierocińca przelewała pieniądze na zakup m.in. luksusowych samochodów i mebli. Ustalono, że popełniała przestępstwa od 2011 roku.
Śledczy stwierdzili m.in., że podrobiła pieczęć firmową, wykorzystywała przygarnięte przez siebie dzieci do pracy na budowach, a w jednym przypadku kazała im rzucać się pod ciężarówki, by wstrzymać prace i szantażować firmy budowlane. Zbierała też pieniądze pod pretekstem rozbudowy „wioski miłości”.
Gdy w czerwcu 2018 roku Li osadzono w areszcie, w jej sierocińcu mieszkało 74 dzieci. Zostały one przeniesione do innych placówek – podały chińskie media.