Uczestnicy strajku twierdzą, że przygotowywane przez rząd przepisy osłabią ochronę pracowników i pogorszą warunki zatrudnienia. Jednym z głównych postulatów protestujących jest wycofanie się władz z planów ograniczenia prawa do strajku.
Głównym organizatorem akcji jest lewicowa centrala związkowa CGTP-IN, którą wsparło kilkadziesiąt innych organizacji pracowniczych.
Pracownicy domagają się lepszych warunków
Jak powiedziała Polskiej Agencji Prasowej Manuela Ribeiro, szefowa uczestniczącego w strajku generalnym syndykatu STM, protest jest wyrazem niezadowolenia wielu grup zawodowych. Podkreśliła, że nie wszystkim protestującym zależy przede wszystkim na podwyżkach płac.
– Każda grupa zawodowa ma własne oczekiwania wobec rządu, ale wspólnym żądaniem jest poprawa warunków zatrudnienia, zwłaszcza poprzez zwiększenie liczby pracowników – zaznaczyła Ribeiro.
Dodała, że braki kadrowe są szczególnie odczuwalne w administracji publicznej, transporcie miejskim oraz na lotniskach.
Utrudnienia na lotniskach i zagrożone setki lotów
Zdaniem Ribeiro w środę należy spodziewać się znaczących zakłóceń w pracy personelu naziemnego oraz wydłużenia kolejek do odpraw na portugalskich lotniskach.
Pierwsze skutki protestu były widoczne już we wtorek po południu. Na lotniskach w Lizbonie, Porto i Faro odwołano ponad 20 rejsów. Według szacunków w środę liczba anulowanych połączeń może wzrosnąć nawet do 500.
Problemy także w szkołach i służbie zdrowia
Strajk ma wpłynąć nie tylko na transport. Poważnych utrudnień należy spodziewać się również w sektorze edukacji oraz w portugalskiej służbie zdrowia. Związkowcy zapowiadają, że skala protestu może znacząco ograniczyć funkcjonowanie wielu instytucji publicznych w całym kraju.