Formalnie urzędnicy Komisji Europejskiej nie odnoszą się do weta prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącego ustawy w sprawie unijnego programu SAFE.
– Tu nie chodzi nawet o to, że KE nie angażuje się w spory polityczne w krajach członkowskich, ale o to, że z naszego punktu widzenia weto Nawrockiego nie ma znaczenia dla dalszych prac nad SAFE, ponieważ rząd, który jest naszym partnerem, deklaruje dalej wolę udziału w tym programie – powiedział PAP anonimowy urzędnik w Brukseli. Głos zabrał rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier, który wczoraj powtórzył, że w ocenie Komisji polski plan wdrożenia pożyczki SAFE jest „bardzo mocny”, a planem KE jest jego implementacja. – Wdrożenie SAFE w Polsce leży w gestii polskich władz. Finalizujemy umowę pożyczkową, wypłata 15 proc. zaliczki już w kwietniu – mówił Regnier.
Świadomość von der Leyen
– Bruksela nie może nie wiedzieć, że jakakolwiek umowa ws. unijnej pożyczki SAFE podpisana z polskim rządem po wecie prezydenta będzie niezgodna z prawem. Dlatego przygotowałem propozycję listu do szefowej KE Ursuli von der Leyen
– mówi „Codziennej” doradca prezydenta Jacek Saryusz-Wolski. „Niniejszym informujemy, że Polska nie może skorzystać z oferowanej pożyczki SAFE. Polski rząd nie ma bowiem należytego umocowania prawnego do podpisania oferowanej umowy, jako że nie dopełnił wymaganej przez konstytucję procedury, a mianowicie zgody nań, wyrażonej w ustawie. Artykuł 89 punkt 4 Konstytucji RP bowiem wyraźnie mówi o wymogu ustawowej zgody (art. 89 ust. 1 pkt 4), jak poniżej: »Art. 89. [Ratyfikacja umów międzynarodowych] 1. Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy: 4) znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym«”.
– Dotyczy to nie tylko złamania przez rząd Tuska Konstytucji RP. Złamanie prawa nastąpi także po stronie instytucji UE – przekonuje Saryusz-Wolski. „Podkreśla się niniejszym, że UE jest ponadto zobowiązana traktatem UE do poszanowania porządku konstytucyjnego państw członkowskich, zgodnie z artykułem 4 ust. 2 TUE, który mówi, co następuje: »Unia szanuje równość państw członkowskich wobec traktatów, jak również ich tożsamość narodową, nierozerwalnie związaną z ich podstawowymi strukturami politycznymi i konstytucyjnymi, w tym w odniesieniu do samorządu regionalnego i lokalnego. Szanuje podstawowe funkcje państwa, zwłaszcza funkcje mające na celu zapewnienie jego integralności terytorialnej, utrzymanie porządku publicznego oraz ochronę bezpieczeństwa narodowego. W szczególności bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa członkowskiego«” – czytamy dalej w liście przygotowanym przez doradcę prezydenta.
To byłaby „nieegzekwowalna pożyczka”
W proponowanym liście Saryusz-Wolski podkreśla, że jeśli Komisja Europejska mimo faktu, że polski rząd nie ma umocowania prawnego („bowiem uczynił on to uchwałą Rady Ministrów, a co jest regulacją o mocy wyłącznie wewnętrznej dla rządu, zamiast, jak wymaga tego konstytucja, drogą ustawy parlamentu, ratyfikowanej przez prezydenta”), podpisałaby taką umowę, „nie dopełniłaby wymogu należytej staranności, zobowiązującego pożyczkodawcę do sprawdzenia prawnej ważności umocowania przedstawicieli pożyczkobiorcy, w tym przypadku w osobach ministra finansów oraz ministra obrony narodowej”.
„KE naraziłaby tym samym stronę unijną i jej budżet na wejście w nieegzekwowalną i bezprawną relację umowną, przed czym niniejszym przestrzegamy. Liczymy na lojalną współpracę w tej materii KE z Polską jako państwem członkowskim i wszystkimi jego konstytucyjnymi organami, w tym z parlamentem jako niepomijalną władzą ustawodawczą oraz z prezydentem jako niepomijalnym organem władzy wykonawczej. Zobowiązuje do tego Komisję Europejską art. 4 ust. 3 traktatu UE”
– pisze doradca prezydenta.
– Jeśli nadal mimo oczywistych faktów i wymogów prawa urzędnicy w Brukseli będą chcieli podpisać umowę z pozbawionym do tego prawa polskim rządem, taki list mogliby wysłać prezydent lub jego kancelaria. Nie chcę teraz przesądzać, kiedy i czy byłaby to ostateczna forma. Jednak Bruksela musi być świadoma zaistniałych faktów i nie może udawać, że o nich nie wie. A tak się w tej chwili zachowuje – wskazuje Jacek Saryusz-Wolski.