Akcja sił amerykańskich w Wenezueli to oczywisty gest samoobrony zaatakowanego w sposób hybrydowy mocarstwa. Zalew rynku amerykańskiego twardymi narkotykami, organizowany m.in. przez aresztowanego na początku stycznia dyktatora Nicolasa Maduro, powoduje co roku śmierć dziesiątek tysięcy Amerykanów. Mniej więcej tyle samo ginęło ich co roku w czasie II wojny światowej. Do tego Wenezuela była ogromnym motorem napływu nielegalnej imigracji do USA.
W działaniach Trumpa widać przede wszystkim politykę długofalową. Wenezuela w koncepcji polityki dominacji Waszyngtonu na półkuli zachodniej, określonej w 1823 roku przez prezydenta Monroego, stanowi niezwykle istotny element. Decydują o tym jej położenie, wielkość i zasoby naturalne. Ale Trump nie realizuje tylko doktryny Monroego. Być może jego działanie ma uśpić opory izolacjonistów, którzy koncepcję tę traktują jako „poszerzoną izolację”.
Prezydent Donald Trump odbudowuje potęgę amerykańskiego imperium, łamiąc kanony postępowania poprzedników, którzy Pax Americana chcieli zastąpić wprowadzaniem rządów liberalnej lewicy. Skończyło się to szeregiem lokalnych wojen, masową migracją do Europy i USA oraz osłabieniem Waszyngtonu wobec Rosji i Chin. Trump tam, gdzie może, wymusza oczywiście pokój, ale przede wszystkim buduje narzędzia przywrócenia kontroli świata przez USA. Można się oburzać na arbitralność tych decyzji, ale wyraźnie alternatywą jest współrządzenie ze zbrodniczymi przywódcami Rosji i komunistycznymi Chinami. Dla Polaków wybór jest dosyć oczywisty. Potrzebujemy amerykańskiej przewagi, by w tej części Europy nie dominowała Moskwa w jakiejś szemranej spółce z Berlinem.
Narzędziami amerykańskiej supremacji są: zabezpieczenie otoczenia Stanów Zjednoczonych – Wenezuela, Grenlandia, Kuba; kontrola znaczącej części źródeł energii – Wenezuela, Iran, Arktyka; kontrola szlaków morskich i powietrznych – US Army; wzrost gospodarczy i technologiczny; oraz otwarcie rynków, przede wszystkim europejskiego, na produkty i usługi ze Stanów Zjednoczonych. W tym ostatnim Polska wraz z Ukrainą może być kluczowa.
Problem polega na tym, że najważniejszym harcownikiem w Unii Europejskiej, organizującym opór przeciwko USA, jest polski premier. Fakt, że Polacy wybrali proamerykańskiego prezydenta, pokazuje Waszyngtonowi, że w naszym narodzie mają partnera. Problem w tym, iż obecnego premiera pomogli wybrać Polakom amerykańcy poprzednicy Trumpa. Stąd potworny lęk Donalda Tuska, że Waszyngton przestawi wajchę. Na razie go tylko ignoruje. Ale oczekiwanie wyraźnie psuje Tuskowi nerwy.
Mroczne kulisy gwałtu na policjantce. Kto chciał ukryć prawdę o zbrodni? - czytaj nowy numer tygodnika #GazetaPolska
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) January 14, 2026
Więcej o numerze » https://t.co/1csAcDXuzE
📍 Prenumeruj » https://t.co/4iBN2D7Nvv pic.twitter.com/jtXfzmnKnW