Dusza miasta zamieszkuje w równym stopniu w jego budynkach, co w jego historii i mieszkańcach, nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że w poniedziałek Paryż utracił nie tylko ikonę architektury, ale też kawałek duszy
- podkreśla "Washington Post" w komentarzu redakcyjnym.
Amerykański dziennik pisze o "nieuleczalnej ranie", odczuwanej przede wszystkim przez paryżan i Francuzów, ale także przez "niezliczone miliony turystów, którzy z otwartymi ustami" podziwiali tę świątynię.
Przesiąknięta historią Notre Dame sprawiała wrażenie stworzonego rękami człowieka czegoś wiecznego. Odbywały się tam koronacje królów i królowych. (...) (Katedra) nie była tak stara jak piramidy, ani tak tajemnicza jak Stonehenge, ale równie wytrzymała i niezniszczalna. A przynajmniej tak nam się wydawało
- pisze "Washington Post".
Brytyjski "Financial Times" pisze o wstrząśniętych tragedią mieszkańcach Paryża i podkreśla, że pożar Notre Dame to wydarzenie niezwykle rzadkie w czasach pokoju.
"New York Times" zwraca uwagę na aspekt polityczny zdarzenia, pisząc, że pożar pokrzyżował plany prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który wczoraj wieczorem zamierzał wygłosić ważne przemówienie o próbie pojednania kraju po miesiącach protestów, organizowanych przez ruch "żółtych kamizelek".
Wydawało się, że ta tragedia dodatkowo podkreśliła wyzwania piętrzące się przed jego administracją, która ma problem z pogodzeniem ogromnego ciężaru ideałów i słynnej historii Francji z koniecznością zmiany, by odpowiedzieć na wyzwania XXI wieku
- ocenia amerykańska gazeta.