Patrząc z węgierskiego punktu widzenia, zdołaliśmy osiągnąć to, na czym nam zależało i do czego się zobowiązaliśmy, czyli na czele instytucji unijnych staną tacy przywódcy, którzy z punktu widzenia Węgier będą prowadzić dobrą politykę lub przynajmniej jest duża szansa, że będą ją prowadzić
– powiedział Orban z Brukseli.
Zastrzegł, że praca nowych przywódców UE nie będzie jednak łatwa, bo w minionych latach popełniono poważne błędy.
Te błędy trzeba naprawić. Były błędy w polityce gospodarczej, były błędy w polityce migracyjnej i były błędy odnośnie do szacunku należnego narodom.(…) Czeka nas więc poważna i długa seria zadań. Szanse na rozwiązanie problemów są jednak teraz dużo większe niż trzy dni temu
- ocenił.
Odnosząc się do nominacji Ursuli von der Leyen na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej, podkreślił, że wybrano matkę z niemieckiej rodziny mającej siedmioro dzieci.
Już to samo pokazuje, że w Europie można się spodziewać zwrotu
- ocenił.
Podkreślił też, że w Grupie Wyszehradzkiej udało się utrzymać sojusz w kwestiach personalnych w sytuacji, gdy „mnóstwo interesów zderza się ze sobą”. Dodał, że jest to najściślej współpracująca grupa w UE i chociaż istnieją też inne grupy, „żadna nie jest tak solidarna, nie potrafi wykształcić tak silnych więzów, jak w minionych latach Grupa Wyszehradzka”.
Według Orbana nadal istnieją w UE różnice zdań i dlatego w przyszłości także należy się spodziewać sporów. „Osiągnęliśmy ważne zwycięstwo”, ale w polityce międzynarodowej zawsze dochodzi do coraz to nowych sporów, teraz jednak „mamy siłę”, by bronić swoich interesów – powiedział.
Różnica polega na tym, że teraz mamy większe szanse na sukces niż kiedykolwiek wcześniej
- dodał.