Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niemiecki gigant zbrojeniowy szantażuje Rumunię. Rheinmetall żąda renegocjacji kontraktu wartego 6 mld euro!

Na niespełna trzy tygodnie przed upływem terminu podpisania umów w ramach unijnego programu SAFE, niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall wywołał w Rumunii potężny skandal. Firma, która w przeszłości była uwikłana w głośne afery korupcyjne, próbuje wymusić na rządzie w Bukareszcie renegocjację kontraktów wartych 5,7 miliarda euro. Niemcy chcą drastycznie ograniczyć, a wręcz zniwelować do zera, produkcję sprzętu wojskowego w rumuńskich zakładach, co spotkało się z ostrym sprzeciwem tamtejszych władz. Rumuński resort obrony stawia sprawę jasno i zapowiada, że nie ugnie się przed presją, chroniąc narodowe interesy i publiczne pieniądze.

Kością niezgody są gigantyczne środki z unijnego programu SAFE, z których Rumunia ma sfinansować modernizację swojej armii. Termin podpisania umów wykonawczych mija 31 maja 2026 roku. Jednak, jak donoszą rumuńskie media, Rheinmetall nieoczekiwanie zmienił zdanie i na ostatniej prostej próbuje zmienić warunki gry. Głównym celem niemieckiego koncernu jest drastyczne obniżenie stopnia tzw. lokalizacji – czyli produkcji sprzętu na terytorium państwa zamawiającego.

Pierwotne ustalenia zakładały, że niemiecki gigant zagwarantuje co najmniej 40-procentowy udział lokalnej produkcji w zakładach Automecanica Mediaș (nad którymi Rheinmetall przejął kontrolę na początku 2024 roku, włączając je do swojej globalnej sieci). Teraz firma domaga się, aby ten wskaźnik był jak najmniejszy. W praktyce oznacza to próbę wytransferowania niemal całości unijnych i państwowych środków bezpośrednio do Niemiec, z całkowitym pominięciem interesów rumuńskiego przemysłu zbrojeniowego i lokalnej gospodarki.

Postawa Rheinmetallu wywołała oburzenie na najwyższych szczeblach władzy w Bukareszcie. O sprawie poinformowano już Najwyższą Radę Obrony Narodowej (CSAT) oraz prezydenta Nicușora Dana. Źródła rządowe, na które powołują się rumuńscy dziennikarze, nie przebierają w słowach.

Podkreślają stanowczo, że „ani rząd, ani CSAT nie są zadowolone z decyzji Rheinmetall i nie zaakceptują tego szantażu”.

Ciemne chmury nad Rheinmetall

W tle obecnego sporu powracają niewygodne fakty z przeszłości niemieckiego producenta uzbrojenia. Rheinmetall nie jest firmą o nieskazitelnej reputacji – koncern ma na swoim koncie udział w poważnych skandalach korupcyjnych, między innymi w Grecji, RPA i Indiach w ciągu ostatnich 15 lat.

Najgłośniejsza sprawa dotyczyła lat 1998–2011, kiedy to spółka zależna koncernu, Rheinmetall Defence Electronics (RDE), korumpowała greckich urzędników w zamian za lukratywne kontrakty zbrojeniowe.

Proceder wyszedł na jaw pod koniec 2013 roku. Kluczową rolę odgrywał w nim pośrednik, były oficer marynarki wojennej Papajotis Efstatiu, który zeznał śledczym z Bremy, że wręczał łapówki na polecenie kierownictwa RDE. Choć początkowo niemiecka firma stanowczo zaprzeczała oskarżeniom, ostatecznie, po serii przeszukań w swojej siedzibie, musiała zmienić narrację i przyznać się do winy.

Skandal zakończył się nałożeniem na koncern grzywny w wysokości ponad 37 milionów euro, a obecny dyrektor generalny Armin Papperger (który w listopadzie 2025 roku gościł w Bukareszcie u premiera Ilie Bolojana, promując program SAFE) musiał publicznie uderzyć się w pierś. „W Rheinmetall popełniono błędy, za które bierzemy odpowiedzialność” – deklarował wówczas Papperger na łamach niemieckiego dziennika „Süddeutsche Zeitung”.

Rosnące koszty i twarde stanowisko Bukaresztu

Obecny szantaż dotyczący lokalizacji produkcji to nie pierwsza próba sił między producentami uzbrojenia a rumuńskim rządem. Na początku 2026 roku Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało listę 21 projektów finansowanych z programu SAFE. Obejmowały one m.in. zakup 298 bojowych wozów piechoty (MLI) za 2,98 mld euro, dwóch pełnomorskich okrętów patrolowych (OPV) za 700 mln euro oraz pojazdów dla nurków za 57 mln euro.

Gdy negocjacje trwały, producenci – w tym Rheinmetall – zażądali nagle podniesienia cen o jedną trzecią. Rumuński minister obrony Radu Miruță nie krył irytacji tą sytuacją. „Wysłaliśmy, zgodnie z decyzją CSAT, zapytania o informacje (...) a podmioty, mimo że niedawno podawały określone ceny, teraz, gdy kurczy się czas na podpisanie umów, zaczęły wracać z propozycjami finansowymi droższymi o jedną trzecią” – mówił minister, dodając kategorycznie:

„Mówiłem już (...) że nie będziemy negocjować z tymi firmami z wykręconymi do tyłu rękami, płacąc sztuczne ceny tylko dlatego, że czują one, iż są pieniądze, które Rumuńskie Siły Zbrojne (...) chcą wykorzystać”.

Mimo tych twardych deklaracji ostatecznie rząd w Bukareszcie uległ pierwszej presji cenowej. Wartość kontraktu na wozy bojowe wzrosła z 2,98 mld do 3,337 mld euro (wzrost o 12 proc.), okręty patrolowe podrożały o 20 proc. (do 836 mln euro), a statki dla nurków aż o 47 proc. (z 57 do 84 mln euro).

Teraz jednak, gdy Rheinmetall żąda dodatkowo rezygnacji z lokalnej produkcji, miarka się przebrała.

Co dalej z bezpieczeństwem wschodniej flanki?

Rumuńskie Ministerstwo Obrony Narodowej wydało bardzo ostre oświadczenie prasowe, w którym – choć nie wymienia niemieckiej firmy z nazwy – jasno daje do zrozumienia, że nie ugnie się przed kolejnymi roszczeniami. Resort podkreślił, że procedury przetargowe trwają, a powołane komisje ewaluacyjne działają z „pełną odpowiedzialnością za ich przebieg”.

Władze w Bukareszcie oficjalnie zapowiedziały, że ministerstwo „nie podpisze umów o zamówienia publiczne na niekorzystnych dla instytucji warunkach w odniesieniu do zatwierdzonej dokumentacji przetargowej, co jest sprzeczne z zasadą efektywnego wykorzystania środków publicznych”. 

Co się stanie, jeśli do 31 maja 2026 roku umowy nie zostaną podpisane? Rumuńskie władze mają przygotowany plan awaryjny, aby nie stracić przyznanych 5,7 miliarda euro. Jak donoszą źródła rządowe, Bukareszt może zwrócić się do Komisji Europejskiej o zgodę na wykorzystanie tych środków na wspólne zakupy z innymi państwami Unii Europejskiej w ramach programu SAFE. Czasu na ostateczne sfinalizowanie takich alternatywnych kontraktów Rumunia ma do końca 2026 roku.

Źródło: niezalezna.pl, defapt.ro

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Świat