Dowódca sił zbrojnych Łotwy gen. Kaspars Pudans ocenił w rozmowie z „Financial Times”, że Rosja zdobyła przewagę technologiczną, którą może wykorzystać do potencjalnego ataku na NATO do końca 2028 roku. Jak podkreślił, przewaga Moskwy wynika przede wszystkim ze zdolności do masowej produkcji dronów w warunkach wojennych.
Rosja może zagrozić NATO
Pudans zaznaczył, że Rosja osiągnęła istotny prymat dzięki ciągłemu testowaniu i udoskonalaniu nowych technologii na polu walki w Ukrainie. Tymczasem państwa NATO wciąż nadrabiają zaległości w zakresie wykorzystania bezzałogowców i przygotowania do konfliktów nowej generacji. Dodał, że ewentualny bezpośredni konflikt Rosji z NATO mógłby rozpocząć się w państwach bałtyckich, które ze względu na bliskość geograficzną są trudniejsze do obrony.
Rosja i Ukraina znacznie lepiej rozumieją, jak pilne jest wdrażanie nowych rozwiązań wojskowych. Wprowadzają innowacje, szybciej opracowują technologie i testują je na polu bitwy
– powiedział.
Choć Ukraina udowodniła skuteczność działań z użyciem dronów, armie państw NATO mają w tej dziedzinie ograniczone doświadczenie i niewielkie zapasy sprzętu. Podczas ćwiczeń brytyjskiej armii symulujących konflikt w Estonii założono, że dostępne zasoby dronów wyczerpałyby się w mniej niż tydzień.
Podobne obawy wyrażają inni zachodni dowódcy. Generał Christopher Donahue, szef armii USA w Europie i Afryce, ostrzegł, że model operacyjny znany z wojen w Iraku – oparty na długim gromadzeniu sił i kosztownej broni precyzyjnej – może okazać się nieskuteczny w przyszłych konfliktach. – Nie dorównamy przeciwnikowi, jeśli nie będziemy ewoluować – podkreślił.
Mimo że NATO zachowuje przewagę konwencjonalną, zwłaszcza w lotnictwie, Pudans wskazał na wyzwania związane ze zwiększaniem wydatków obronnych, rozbudową przemysłu zbrojeniowego i wzmacnianiem wschodniej flanki.
Zaznaczył, że Rosja nie ma obecnie sił do pełnoskalowej inwazji na państwa NATO, dopóki prowadzi wojnę w Ukrainie. Ostrzegł jednak, że zagrożenie może wzrosnąć po zakończeniu konfliktu.
Działamy z założeniem, że agresja w jakiejś formie może nastąpić już dziś wieczorem
– powiedział, wskazując na rosnące ryzyko sabotażu, cyberataków i dezinformacji jako elementów działań hybrydowych.