Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Nie tylko Bliski Wschód. Polacy mają też problem z powrotem ze wschodniej Azji

Okazuje się, że problemy z transportem z Bliskiego Wschodu powodują także brak możliwości powrotu z państw dalekiej Azji. Tysiące osób, w tym Polaków utknęło między innymi w Tajlandii czy Malediwach.

Autor:

Od soboty trwa operacja Izraela oraz Stanów Zjednoczonych wymierzona w Iran. W wyniku ataków zginął najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei oraz inni wysocy rangą przedstawiciele władz. W ramach zapowiadanego odwetu - Teheran przystąpił do ataków na bazy amerykańskie w regionie. Wybuchy słychać w wielu krajach Bliskiego Wschodu

Problemy z powrotem do kraju

W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie kraje tamtego regionu zamykają przestrzenie powietrzne. Występują znaczne utrudnienia w ruchu lotniczym. Loty w regionie odwołało wielu przewoźników, w tym PLL LOT, które podjęły decyzję o zawieszeniu połączeń do Tel Awiwu (Izrael) do 15 marca włącznie oraz do Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i Rijadu (Arabia Saudyjska) do 2 marca.

Na miejscu pozostaje wielu Polaków, którzy nie mają możliwości powrotu do kraju. Ministerstwo spraw zagranicznych w formie "pomocy" zaoferowało drugą infolinię, która działa w wyznaczonych godzinach. Nie przewidziano jednak wysłania samolotów wojskowych, którymi polscy obywatele mogliby bezpiecznie wrócić do Polski. Zrobiły tak na przykład Czechy, które postanowiły wysłać cztery samoloty do Omanu - trzy do Maskatu, a jeden do miejscowości Salala.

Zobacz: Tusk na wywczasie w Sopocie, Kosiniaka-Kamysza nie ma w kraju. Polacy tkwią bez pomocy na Bliskim Wschodzie

Malediwy czy Tajlandia - stamtąd też nie można wrócić

Okazuje się jednak, że utrudniony powrót z krajów Bliskiego Wschodu to nie wszystko. Turyści, w tym polscy, nie mają możliwości powrócić z krajów dalekiej Azji. W mediach społecznościowych przewijają się dramatyczne relacje Polaków, którzy albo utknęli na lotnisku np. w Tajlandii czy Malediwach, ale także osób, które na bieżąco przyglądają się sytuacji. Wielu z nich skarży się na chaos komunikacyjny.

Setki, tysiące nie tylko Polaków jest uwięzionych! Docierają do mnie bardzo niepokojące informacje prosto z lotnisk w Tajlandii.. gdzie utknęło mnóstwo osób, które miały wylecieć wczoraj czy dziś do Polski, ale otrzymuję też informacje od osób z Polski, które miały stamtąd wylecieć.. kilkoro niestety doleciało do punktu przesiadkowego w Doha, Dubaju czy Sharjah.. Sytuacje z liniami lotniczymi wyglądają obecnie bardzo poważnie.. Setki, a już chyba nawet tysiące naszych rodaków i innych ludzi koczują na terminalach, śpiąc na podłogach, bez jasnych informacji, kiedy i jak wrócą do domów.. panuje totalny chaos i brak informacji nawet od linii lotniczych..

– pisze na Facebooku jedna z użytkowniczek platformy.

Dalej zauważa, powołując się na otrzymywane wiadomości: 

"​Najgorszy w tym wszystkim jest chaos informacyjny, bo wszystkie lotniska w tej chwili są przeciążone.. a kolejki do okienek ciągną się kilometrami...... Piszecie do mnie o radę: co robić, skoro nawet linie lotnicze milczą, nie odpisują na maile, a status lotu w aplikacjach jest wciąż, że aktualne.. i dopiero po dotarciu na lotnisko dowiadujecie się, że jednak lot jest odwołany.. ​Do tego wszystkiego miejsca w hotelach przy lotniskach znikają w mgnieniu oka.. a Wy nie wiecie czy lot odbędzie się za kilka godzin, dni lub w ogóle, co rodzi dodatkowy stres.. który absolutnie w tym momencie nie pomaga..".

Portal tajlando.pl wylicza problemy, z którymi obecnie spotykają się m.in. polscy turyści.

"Na międzynarodowym lotnisku Suvarnabhumi Airport w Bangkok pojawiły się problemy z realizacją części lotów do Europy. Wśród osób oczekujących na zmianę połączeń znaleźli się także polscy turyści. Niektóre loty zostały anulowane, inne przesunięto na kolejne dni. Pasażerowie często muszą szukać alternatywnych tras lub nowych biletów. Najczęstsze problemy to: brak wolnych miejsc na alternatywnych lotach; kilkugodzinne lub kilkudniowe opóźnienia; konieczność przesiadek w zupełnie innych krajach niż pierwotnie planowano. Dla wielu podróżnych oznacza to znacznie dłuższą drogę powrotną do Europy" - czytamy.

"Wirtualna Polska" powołuje się na rozmowę z Polką, która utknęła na lotnisku w stolicy Malediwów, Male. Turystka uskarża się na brak informacji ze strony linii lotniczych oraz konsulatu. Wskazuje, że "próby dodzwonienia się do polskiego konsulatu kończą się fiaskiem, a jedyne oficjalne wsparcie to zdawkowy komunikat wysłany SMSem".

"Praktycznie brak jakichkolwiek informacji. Z punktów informacyjnych jesteśmy odsyłani do linii lotniczych, a przewoźnicy nic nie wiedzą. [...] Jedyny kontakt to konsulat, który najbliższy jest w Indiach, w New Delhi. Nikomu chyba nie udało się z nimi skontaktować. Dostaliśmy tylko SMS-a z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żeby kontaktować się z przewoźnikami" - relacjonuje p. Zofia. 

Z relacji można dowiedzieć się również o tym, że koczujący na lotnisku turyści mają problem z zakwaterowaniem w hotelach nieopodal obiektu. "Nie ma noclegów na najbliższe trzy doby. Każdy nocleg gdzieś na wyspie wiąże się z dużo większymi kosztami, przeprawą speed boatem, wyżywieniem" - czytamy. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, tajlando.pl, wp.pl, x.com

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane