Gruzińska Służba Bezpieczeństwa Państwowego poinformowała o rozpoczęciu dochodzenia w związku z masowymi przerwami w dostawach energii, do których doszło 24 i 25 lipca. Sprawa prowadzona jest pod kątem działań mogących godzić w bezpieczeństwo państwa.
Śledczy analizują, czy awarie mogły zostać wywołane celowo. Postępowanie wszczęto na podstawie przepisów dotyczących zakłócania funkcjonowania strategicznych obiektów i infrastruktury państwowej.
Dwie duże awarie w ciągu kilku godzin
Jak przekazał operator krajowego systemu przesyłu energii Georgian State Electrosystem, pierwsze problemy pojawiły się krótko po północy z piątku na sobotę. Kilka godzin później, w sobotni poranek, doszło do kolejnej rozległej przerwy w dostawach prądu.
Za drugim razem przywrócenie zasilania w całym kraju zajęło ponad dwie godziny.
Prąd zniknął w największych miastach
Skutki awarii odczuli mieszkańcy wielu regionów Gruzji. Bez energii elektrycznej pozostawały między innymi Tbilisi, Batumi, Kutaisi, Kobuleti oraz Telawi.
W stolicy kraju problemy okazały się szczególnie dotkliwe. Wstrzymano kursowanie metra i pociągów, a wyłączenie stacji pomp sprawiło, że część mieszkańców została również pozbawiona dostępu do bieżącej wody.
Służby sprawdzają różne scenariusze
Na razie nie poinformowano, co było bezpośrednią przyczyną awarii. Gruzińskie służby podkreślają jednak, że biorą pod uwagę również możliwość celowego działania wymierzonego w infrastrukturę krytyczną państwa.
Jeżeli śledztwo potwierdzi hipotezę o sabotażu, sprawa może mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa kraju i doprowadzić do postawienia zarzutów osobom odpowiedzialnym za zakłócenie funkcjonowania strategicznej infrastruktury.