„L'Express” podkreśla, że to pierwszy tego rodzaju ranking, a „jury” oceniające służby tworzyło 60 profesjonalistów wywiadu z 25 krajów. Aby stwierdzić, „kto, co sobą reprezentuje” na europejskim „rynku” służb specjalnych, „L'Express” poprosił ich byłych lub obecnych szefów o ocenę kolegów i wskazanie pięciu najlepszych. W rezultacie, na taką ocenę zgodziło się 60 osób, w tym 18 byłych bądź obecnych szefów służb specjalnych, przedstawiciele CIA i Mossadu.
Na pierwszym miejscu plasuje się MI6. Według tygodnika służby te dysponują „legendarnym know-how”, którego zazdroszczą im nawet Amerykanie, jak werbowanie „wtyczek” w ważnych krajach; mowa jest o Rosji, Chinach, Turcji i Iranie. Rozmówca określony przez „L'Express” jako były szef francuskiej Dyrekcji Generalnej Bezpieczeństwa Zewnętrznego (DGSE) powiedział, że „Anglicy mają zdolność do grania na dłuższą metę”. „Metody MI6, odziedziczone po epoce »wielkiej gry« XIX wieku, gdy rywalizacja z carską Rosją była bodźcem do prowadzenia wojny innymi metodami, posłużyły jako model dla większości europejskich tajnych służb” - relacjonuje „L'Express”.
Według tygodnika „charyzma MI6 wzmacnia się, gdy agencja ostrzega swych partnerów, w tandemie z CIA, o inwazji (rosyjskiej) na Ukrainę”. Były szef operacji CIA w Europie Ralph Goff powiedział „L'Express”, że „Brytyjczycy są na czele w sprawie Ukrainy”, a Amerykanie „zaraz za nimi”.
Francuska DGSE zajęła w rankingu drugie miejsce, dzięki swojemu zasięgowi. „Są to jedyne służby w kontynentalnej Europie o praktycznie globalnym zasięgu” - powiedział tygodnikowi były oficer polskich służb wywiadowczych. Jednak, jak podkreśla „L'Express”, jedynie pięć osób z „jury” umieściło francuskie służby przed brytyjskimi, co wiele mówi o różnicy między nimi. Za specjalność DGSE uważane są działania antyterrorystyczne. Według „L'Express” w 2023 roku francuskie służby dzięki swym kontaktom w Afryce dowiedziały się o planowanym „puczu” Jewgienija Prigożyna, twórcy rosyjskiej armii najemniczej, znanej jako grupa Wagnera.
„L'Express” podkreśla, że nie tylko wielkie mocarstwa mają „wielkie służby specjalne” i jako przykład wymienia Holandię oraz jej Powszechną Służbę Wywiadu i Bezpieczeństwa (AIVD), która w rankingu znalazła się na trzecim miejscu. Czwarte miejsce zajmuje ukraiński wywiad wojskowy HUR, ceniony za „innowację i podejmowanie ryzyka”. „Wielkie operacje Kijowa są dziś publicznie znane” - stwierdza „L'Express”, przypominając o akcjach sabotażowych, a także zamachach. Jeden z obecnych szefów służb europejskich ocenia, że służby ukraińskie pokazały, że są zdolne do „mosadyzowania się”. Pierwszą piątkę rankingu zamyka Federalna Służba Wywiadowcza (BND) Niemiec.
Za nią plasuje się grupa wywiadów pięciu państw nordyckich i trzech bałtyckich, ale w zdominowanej przez nie pierwszej „10” umieszczono polską Agencję Wywiadu. - Polska należy do tych krajów, gdzie służby specjalne są instrumentalizowane politycznie. To skłania partnerów do powściągliwości - powiedział „L'Express” jeden z szefów wywiadów z Europy. Dziennik zauważa zarazem, że - zdaniem byłego oficera MI6 - polskie siatki szpiegowskie są „bardzo skuteczne” w kwestii Rosji. Według tygodnika podobnie jest w Czechach, gdzie skandale szkodzą reputacji służb, mimo ich uznanego know how dot. kierunku rosyjskiego.
„L'Express” opublikował też swoje szacunki środków przeznaczanych na służby specjalne w budżecie na 2026 rok. Pod tym względem na pierwszym miejscu znajduje się BND (1,51 mld euro), a za nią jest MI6 (1-1,5 mld euro). Zbliżone pod tym względem są DGSE (1,15 mld euro) i HUR (1,16 mld euro).