Martinez-Almeida otrzymał 15 głosów swojej Partii Ludowej (PP), 11 głosów liberalnej Ciudadanos (Cs) i 4 głosy Vox. Te trzy partie doszły w piątek wieczorem do porozumienia w sprawie wyboru burmistrza.
Wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo z centrolewicowej Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) uznała to porozumienie za "ubolewania godne". Na spotkaniu z dziennikarzami powiedziała, że "coś takiego nigdy nie wydarzyłoby się w Paryżu, Londynie czy Berlinie". Skonstatowała, że... "ultraprawicowcy" mają teraz w Madrycie decydujące wpływy.
Konserwatyści tylko z pomocą Vox mogli odsunąć od władzy dotychczasową burmistrz Madrytu Manuelę Carmenę z lewackiego sojuszu Mas Madrid. W wyborach samorządowych z 26 maja ta była sędzia zdobyła co prawda najwięcej głosów, ale w radzie miejskiej Madrytu nie miała większości.
Po wyborach z 26 maja, w sobotę wybierani są burmistrzowie ponad 8 tys. miast. Zgodnie z ordynacją wyborczą, rady miejskie muszą wybrać burmistrzów z ugrupowań tworzących większość, jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie większości absolutnej. W czterech wielkich miastach Hiszpanii - w Madrycie, Saragossie, Maladze i Murcji - PP zapewniła już sobie władzę dzięki porozumieniom z Ciudadanos i Vox.