W piątek nad ranem Kijów znalazł się pod ostrzałem rakietowym prowadzonym przez Rosjan. Władze miasta ogłosiły alarm przeciwlotniczy i wezwały mieszkańców do udania się do najbliższych schronów. Bombardowania trwają do tej pory.
W kraju ogłoszono godzinę policyjną do poniedziałku do godz. 8. Mieszkańcy powinni zostać do tej pory w bezpiecznym miejscu.
Nasz reporter, który od kilku dni jest w Kijowie, razem z mieszkańcami patroluje w nocy ulice osiedla, na którym się znajduje. To tam zaatakowała czeczeńska gwardia pod przywództwem generała Magomeda Tuszajewa, która została całkowicie rozbita przez ukraińskie wojsko, a sam generał - zabity.
Konrad Falęcki relacjonuje dla Niezalezna.pl, że szczególnie niespokojne są w Kijowie noce.
Nasz reporter brał udział w trzech nocnych wartach, podczas których mieszkańcy szczególnie zwracają uwagę na obcych i dywersantów.
Miejsce, w którym znajduje się nasz reporter jest oddalone od centrum Kijowa, ale słychać tam odgłosy bombardowań. Jeden z pocisków trafił w pobliską rafinerię.
Mieszkańcy przygotowują harmonogram patroli i opaski dla dyżurujących.

fot. Konrad Falęcki/Twarze fotografowanych osób zostały zamazane w celu zachowania ich prywatności i dla ich bezpieczeństwa
Podczas zaciętych walk w pobliżu lotniska w Hostomlu pod Kijowem ukraińska armia całkowicie rozbiła elitarną czeczeńską jednostkę i przejęła znaczne ilości broni - podał w niedzielę rano portal Ukraińska Prawda.
W sobotę późnym wieczorem agencja Interfax-Ukraina, powołując się na ministerstwo obrony poinformowała, że podczas walk w okolicy Hostomla został zabity dowódca 141. Pułku Zmotoryzowanego Czeczeńskiej Gwardii Narodowej, generał Magomed Tuszajew.
Był on zaufanym człowiekiem czeczeńskiego przywódcy Ramzana Kadyrowa, sojusznika prezydenta Rosji Władimira Putina.