Zgodnie z badaniem Politbarometer dla stacji ZDF, opublikowanym w piątek, w wyborach w Berlinie powinna zwyciężyć Lewica, która może liczyć na wynik na poziomie 22 proc. Kolejne miejsca w badaniu przypadły CDU (20 proc.), AfD (18 proc.), Zielonym (15 proc.) oraz SPD (12 proc.).
Gdyby takie przewidywania sprawdziły się, to AfD podwoiłaby wynik jaki uzyskała w niemieckiej stolicy w poprzednich wyborach na poziomie kraju związkowego w 2023 roku. Byłby to kolejny dobry rezultat dla partii po głosowaniu w Saksonii-Anhalcie z 6 września, gdzie wygrała uzyskując 43,8 proc. głosów.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Obecnie w Berlinie rządzi koalicja CDU z SPD, ale według wszystkich sondaży po niedzieli straci większość. Chadekom nie pomógł skandal związany z reprezentującym tę partię burmistrzem Kaiem Wegnerem. Polityk ten kłamał na temat swoich działań w trakcie styczniowego blackoutu na południu Berlina.
Główną kandydatką na nowego burmistrza jest Elif Eralp z Lewicy. Jeśli do tego dojdzie, to 45-latka o korzeniach tureckich będzie pierwszą osobą o pochodzeniu migranckim na tym stanowisku. Rodzice Eralp pochodzą z Turcji i przybyli do Niemiec w latach 80. Byłby to także pierwszy przypadek, gdy w Czerwonym Ratuszu (siedziba burmistrza Berlina) zasiądzie polityk Lewicy, partii szczególnie popularnej na wschodzie miasta.
Jednym z głównych tematów kampanii był kryzys mieszkaniowy i wysokie czynsze. Lewica opowiada się m.in. za przejęciem części mieszkań należących do firmy wynajmujących tysiące mieszkań, podczas gdy CDU stawia przede wszystkim na szybszą budowę nowych lokali.
Spór dotyczy także słynnego Tempelhofer Feld, popularnego terenu rekreacyjnego na dawnym lotnisku, większego od nowojorskiego Central Parku. Zabudowę tej przestrzeni mieszkańcy Berlina odrzucili w referendum w 2014 roku. CDU chce jednak dopuścić budowę około 20 tys. mieszkań na obrzeżach pola. Przeciwne są temu Lewica, Zieloni i SPD.
Ważnymi tematami w kampanii były także bezpieczeństwo, porządek, komunikacja publiczna oraz edukacja. Berlińska AfD akcentowała sprawę migracji, domagając się m.in. natychmiastowego wstrzymania przyjmowania w mieście osób ubiegających się o azyl.
W wyborach uprawnionych do głosowania jest blisko 2,5 mln mieszkańców Berlina. Wyłoniony zostanie skład Izby Deputowanych, czyli parlamentu kraju związkowego Berlin, oraz dwunastu zgromadzeń dzielnicowych. Po raz pierwszy w wyborach do Izby Deputowanych będą mogli wziąć udział także 16- i 17-latkowie. Lokale wyborcze będą otwarte od godz. 8 do 18. Po ich zamknięciu podane będą prognozy exit poll, wstępny końcowy wynik znany będzie w nocy.
Głosowanie w Berlinie, połączone z z niedzielnymi wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, może mieć poważne konsekwencje na szczeblu federalnym. Kolejne po Saksonii-Anhalcie rozczarowujące dla chadeków wyniki mogą kosztować kanclerza Friedricha Merza nawet stanowisko. Szef rządu jest rekordowo niepopularny i powszechnie krytykowany za styl komunikacji. W ostatnich miesiącach jego pozycja w partii osłabła.