Zmarło dziewięć osób, z których wszystkie przekroczyły 65 lat. U 81 pacjentów wystąpiły ciężkie objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego - przekazał portal.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Jak informowało w raporcie Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) do końca lipca odnotowano zakażenia w siedmiu krajach: Włoszech, Grecji, Hiszpanii, Macedonii, Rumunii, Francji i Niemczech. ECDC podkreśliła, że należy w nadchodzących tygodniach spodziewać się kolejnych przypadków zachorowań. W poprzednich latach szczyt transmisji przypadał zazwyczaj na sierpień i wrzesień.
Gorączka Zachodniego Nilu jest chorobą wirusową. Przenoszą ją komary, a największym rezerwuarem są ptaki. Człowiek nie zaraża się bezpośrednio od innego człowieka.
Szacuje się, że około 80 proc. zakażeń WNF przebiega bezobjawowo. Osoby, u których występują objawy skarżą się na gorączkę, zmęczenie, bóle głowy i osłabienie mięśniowe. W ciężkiej postaci zakażenia dochodzi do zapalenia mózgu lub opon mózgowo-rdzeniowych.
Obszarami stałego występowania WNF są Afryka, Ameryka Północna, Australia oraz Europa Południowa, ale w ostatnich latach wirus rozszerza swój zasięg na inne kraje ze strefy klimatu umiarkowanego. Od kilku lat w Europie odnotowuje się zachorowania u ludzi oraz u koni.
Na WNF nie ma leku, lecz można uchronić się przed zakażeniem stosując środki przeciw komarom: repelenty, siatki w oknach, moskitiery. Powikłania występują najczęściej u osób starszych oraz chorych na schorzenia przewlekłe.