Francuska sekretarz stanu ds. europejskich, Laurence Boone, w wywiadzie dla "La Repubblica" stwierdziła, że "Paryż będzie czuwał nad poszanowaniem praw i wolności przez nowy rząd w Rzymie"
Tak odniosła się do współpracy z rządem centroprawicy, na którego czele stanie zapewne liderka partii Bracia Włosi Giorgia Meloni.
Jak dodała przedstawicielka rządu Francji, "ważne jest, by rząd Meloni pozostał na europejskim froncie przeciwko Moskwie i popierał sankcje".
"Uszanujemy demokratyczny wybór Włochów. Europa musi pozostać zjednoczona, zwłaszcza wobec wojny wypowiedzianej przez Rosję Ukrainie" - oświadczyła sekretarz do spraw europejskich, przypominając o unijnych sankcjach na Moskwę.
"W tej kwestii Meloni jasno wyraziła swoje poparcie dla tego, co robi Unia. To oczywiste, że są między nami różnice. Będziemy bardzo uważni wobec sprawy poszanowania wartości i reguł państwa prawa. UE już okazała czujność wobec innych krajów, takich jak Węgry i Polska"
- dodała Boone.
W reakcji na słowa o czujności wobec Włoch Giorgia Meloni oświadczyła: "Ufam, że francuski rząd zdementuje słowa, które za bardzo przypominają niedopuszczalną groźbę ingerencji przeciwko suwerennemu państwu, członkowi UE".
Kandydatka na premiera dodała, że era włoskich rządów centrolewicowej Partii Demokratycznej, które "prosiły o ochronę za granicą, skończyła się".
Do słów Boone odniósł się także - uważany za powściągliwego - prezydent Włoch, Sergio Mattarella.
"Włochy potrafią same zatroszczyć się o siebie, jeśli chodzi o poszanowanie konstytucji i wartości Unii Europejskiej"
- odpowiedział krótko cytowany przez agencję Ansa Mattarella.
Jeszcze przed wyborami we Włoszech, w podobnym tonie jak francuska minister, wypowiadała się szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen.
"Zobaczymy wynik głosowania we Włoszech. Były też wybory w Szwecji. Jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier" - powiedziała 22 września szefowa KE.