Lider partii TISZA, która wygrała węgierskie wybory parlamentarne, Peter Magyar, powiedział podczas konferencji w Budapeszcie w poniedziałek, że "nie możemy zignorować geografii. Rosja tu zostaje, Węgry tu zostają".
Michał Rachoń podkreślił, że oznacza to, że nowy rząd na Węgrzech będzie robił to wszystko, "co robiły państwa UE, kiedy tuczyły Władimira Putina, pompowały miliardy euro, które ten wykorzystał do zbrojeń, żeby zaatakować Gruzję, a potem Ukrainę i żeby złożyć ultimatum, że tak długo, jak NATO nie wycofa się z terenów, które były kiedyś pod kontrolą ZSRR, tak długo taką politykę będą realizować".
- Tak długo za pieniądze, które wysyłał najpierw Viktor Orban, teraz wysyłać będzie Peter Magyar, wcześniej wysyłała Angela Merkel, Olaf Scholz, czy inni - te pieniądze przeznaczone będą na geopolityczne atakowanie Europy Środkowej, w tym wypychania NATO i USA z tej części świata. Tyle oznaczają deklaracje Magyara - dodał Rachoń.
Przypomniał deklaracje eurokratów, o tym, jak są "urażeni tym, że Viktor Orban i Władimir Putin mają bliskie kontakty".
Ale jakoś nie byli urażeni, gdy takie same kontakty miał Donald Tusk z Władimirem Putinem, Bronisław Komorowski z Dmitrijem Miedwiediewem i Radosław Sikorski z Siergiejem Ławrowem
- wyliczał Michał Rachoń.
Dodał, że Orban krytykowany był również przez eurokratów za politykę antyukraińską, a Peter Magyar - zamierza prowadzić taką samą politykę. Lider TISZA zadeklarował, że nie popiera przyspieszonej akcesji Ukrainy do UE.
Krótkie okno dla eurokratów
Magyar w swoim wystąpieniu powiedział także o "silnym sojuszu niemiecko-węgierskim".
Dlaczego zatem postępowcy, reseciarze, Donald Tusk, unijczycy dowolnego pochodzenia narodowego tak ekscytują się zwycięstwem Magyara? Bo zapewnia realizację wizji, którą z uporem maniaka próbują zrealizować wewnątrz UE ci, którzy nią dzisiaj rządzą i są święcie przekonani, że właśnie teraz otwiera się krótkie okno, w trakcie którego będzie można przesunąć wajchę tak daleko, jak to tylko możliwe. Bo nie ma w tej chwili żadnego silnego państwa w UE, które jest w stanie postawić weto
- powiedział Rachoń.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, powiedziała w poniedziałek, że "cieszy się z powrotu Węgier na europejską ścieżkę".
"Myślę jednak, że powinniśmy również przyjrzeć się wnioskom wyciągniętym w Unii Europejskiej. Uważam na przykład, że przejście na głosowanie większością kwalifikowaną w polityce zagranicznej to ważny sposób na uniknięcie blokad systemowych, które widzieliśmy w przeszłości. Naprawdę powinniśmy wykorzystać ten impet, żeby ruszyć naprzód w tym temacie" - stwierdziła.
- Czyli jeśli np. Polska nie będzie chciała zgodzić się na taką politykę energetyczną i kupowanie gazu od Rosji, odbudowę Nord Stream 2, jakiej chcą Niemcy i ich różni partnerzy, to nasz głos nie będzie miał żadnego znaczenia. Bo teraz w tym krótkim oknie czasowym będzie podjęta decyzja, zgodnie z którą wszystkie państwa UE podniosą za tym rękę. I później będą powoływać się na tę decyzję, nawet jak we Francji zmieni się prezydent, w Polsce - premier i nawet jak za jakiś czas, Węgrzy zmienią swojego premiera na jakiegoś innego. Mleko już się rozleje. W całej tej presji na Polskę, potem na Węgry, na wszystkie inne państwa, o to właśnie chodzi. Potem przyjdzie likwidacja weta, wspólna polityka obronna i ostatecznie przyjdzie zwierzchnictwo unijnego prawa nad prawem wszystkich państw narodowych. Poza Niemcami, bo Niemcy mają na wszelki wypadek w szufladce orzeczenie ich trybunału w Karlsruhe, że ich konstytucja jest ważniejsza niż unijne przepisy, ale na razie tego orzeczenia nie używają, bo sytuacja jest dla nich korzystna - wskazywał dyrektor programowy TV Republika.
Rzekomy sojusz węgiersko-niemiecki komentował również w mediach społecznościowych prezes TV Republika, Tomasz Sakiewicz.
- Lider zwycięskiej partii węgierskiej mówi o historycznych związkach Niemiec i Węgier. Jedyny oficjalny związek znany w historii, to sojusz niemiecko-węgierski w czasie drugiej wojny światowej. Chyba, że Peter Magyar uważa, że nie istnieje oddzielny byt taki jak Austria, ale to też tradycja hitlerowska - ocenił.
Lider zwycięskiej partii węgierskiej mówi o historycznych związkach Niemiec i Węgier. Jedyny oficjalny związek znany w historii, to sojusz niemiecko-węgierski w czasie drugiej wojny światowej. Chyba, że Peter Magyar uważa, że nie istnieje oddzielny byt taki jak Austria, ale to…
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) April 14, 2026