W roku 2027 w 11 państwach europejskich odbędą się wybory parlamentarne i/lub prezydenckie, które wpłyną na układ sił na naszym kontynencie. Na tej liście poza wyborami parlamentarnymi w Polsce znalazły się m.in. te we Włoszech, w Finlandii, Szwajcarii, Estonii, Grecji, Serbii, na Słowacji i w Hiszpanii. Na rok 2027 zaplanowano również wybory prezydenckie w Niemczech, gdzie odbywają się w formie pośredniej, i we Francji.
W przypadku Hiszpanii rządzący lewicowy rząd Pedra Sáncheza ma powody do obaw. W najnowszym sondażu EM-Analytics/Electomanía na pierwszym miejscu uplasowała się centroprawicowa opozycyjna Partia Ludowa (PP) z poparciem 31,2 proc. Z kolei Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) może liczyć na 29,1 proc. głosów. Na trzecim miejscu uplasowała się prawicowa Vox z 18,4 proc. głosów.
Z kolei we Włoszech, pomimo niedawnej przegranej w referendum konstytucyjnym, mającym znacząco zmienić system sądownictwa, centroprawicowa koalicja premier Giorgii Meloni cieszy się wysokim poparciem. Według sondażu WahlenWeltWeit Bracia Włosi mogą liczyć na 28,3 proc. poparcia, a ich największy rywal, Partia Demokratyczna (PD), na 22,2 proc. głosów. Premier Meloni wraz z pozostałymi partiami tworzącymi rząd centroprawicowy (Forza Italia i Liga) mogłaby liczyć na ponad połowę miejsc we włoskim parlamencie.
Jak przekonuje prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, rozstrzygający wpływ na politykę UE będą miały wybory prezydenckie we Francji. – Patrząc na niedawne wyniki wyborów samorządowych we Francji, widzimy upadek obecnej sceny politycznej i wzmocnienie Zjednoczenia Narodowego. Z racji natury środowiska politycznego Marine Le Pen możemy liczyć na zmianę podejścia Francji do polityki unijnej. W przypadku zwycięstwa sił prawicowych można spodziewać się wyhamowania procesu centralizacji UE, do której prą Niemcy – wskazuje politolog. Sondaż Elabe wskazuje, że największym poparciem cieszy się lider Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella (38 proc.). Na kolejnych miejscach uplasowali się były premier Édouard Philippe (25,5 proc.) i lider skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Mélenchon (12 proc.), pozostali kandydaci cieszą się kilkuprocentowym poparciem.
Jak przekonuje politolog, scenariusz postępującego zbliżenia niemiecko-rosyjskiego w sytuacji narastającej dominacji Niemiec w UE może zburzyć prorosyjskie sentymenty we Francji.
– W przepadku sojuszu Niemiec i Rosji miłość Francuzów do Rosji może topnieć – wyjaśnia ekspert.
Wybory w krajach europejskich będą miały również wpływ na kształtowanie się architektury bezpieczeństwa. Już kilka dni temu pojawiły się informacje świadczące o tym, że administracja prezydenta Donalda Trumpa rozważa wycofanie wojsk amerykańskich z krajów NATO, które nie udzieliły wystarczającego wsparcia USA podczas wojny z Iranem – do państw na wschodniej flance sojuszu, takich jak Polska, Rumunia i Litwa. Jak zauważa ekspert, obecnie Polska za rządów Donalda Tuska marnuje koniunkturę tworzoną przez prezydenta Trumpa.
– Jesteśmy w momentach rozstrzygających, a nie mamy rządu, który mógłby to spożytkować. Obawiam się, że w nadchodzących latach w aspekcie bezpieczeństwa może się niewiele zmienić – zauważa wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Zdaniem prof. Żurawskiego vel Grajewskiego w wyborach w 2027 r. możliwy jest scenariusz, w którym Tusk zawrze układ z rozłamowcami z Konfederacji. – Jeśli tych głosów wystarczy, możemy spodziewać się takiego rządu. Polska nie może sobie pozwolić na osiem lat rządów w obecnej formie – alarmuje politolog.