Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Rok 2027 zadecyduje o nowym układzie sił w Europie. W stawce - funkcjonowanie UE i NATO

Już w następnym roku odbędą się wybory parlamentarne i prezydenckie w wielu krajach europejskich, od Hiszpanii przez Włochy, Niemcy, po Polskę i Finlandię. Jak przekonuje prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, wygrana sił prawicowych, zwłaszcza we Francji, może powstrzymać procesy centralizacyjne w Unii Europejskiej, na które stawiają Niemcy. – Z kolei wybory w Polsce rozstrzygną o kombinacji bezpieczeństwa wojskowego na wschodniej flance NATO – zauważa politolog.

W roku 2027 w 11 państwach europejskich odbędą się wybory parlamentarne i/lub prezydenckie, które wpłyną na układ sił na naszym kontynencie. Na tej liście poza wyborami parlamentarnymi w Polsce znalazły się m.in. te we Włoszech, w Finlandii, Szwajcarii, Estonii, Grecji, Serbii, na Słowacji i w Hiszpanii. Na rok 2027 zaplanowano również wybory prezydenckie w Niemczech, gdzie odbywają się w formie pośredniej, i we Francji. 

W przypadku Hiszpanii rządzący lewicowy rząd Pedra Sáncheza ma powody do obaw. W najnowszym sondażu EM-Analytics/Electomanía na pierwszym miejscu uplasowała się centroprawicowa opozycyjna Partia Ludowa (PP) z poparciem 31,2 proc. Z kolei Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) może liczyć na 29,1 proc. głosów. Na trzecim miejscu uplasowała się prawicowa Vox z 18,4 proc. głosów. 

Z kolei we Włoszech, pomimo niedawnej przegranej w referendum konstytucyjnym, mającym znacząco zmienić system sądownictwa, centroprawicowa koalicja premier Giorgii Meloni cieszy się wysokim poparciem. Według sondażu WahlenWeltWeit Bracia Włosi mogą liczyć na 28,3 proc. poparcia, a ich największy rywal, Partia Demokratyczna (PD), na 22,2 proc. głosów. Premier Meloni wraz z pozostałymi partiami tworzącymi rząd centroprawicowy (Forza Italia i Liga) mogłaby liczyć na ponad połowę miejsc we włoskim parlamencie. 

Jak przekonuje prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, rozstrzygający wpływ na politykę UE będą miały wybory prezydenckie we Francji. – Patrząc na niedawne wyniki wyborów samorządowych we Francji, widzimy upadek obecnej sceny politycznej i wzmocnienie Zjednoczenia Narodowego. Z racji natury środowiska politycznego Marine Le Pen możemy liczyć na zmianę podejścia Francji do polityki unijnej. W przypadku zwycięstwa sił prawicowych można spodziewać się wyhamowania procesu centralizacji UE, do której prą Niemcy – wskazuje politolog. Sondaż Elabe wskazuje, że największym poparciem cieszy się lider Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella (38 proc.). Na kolejnych miejscach uplasowali się były premier Édouard Philippe (25,5 proc.) i lider skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Mélenchon (12 proc.), pozostali kandydaci cieszą się kilkuprocentowym poparciem.

Jak przekonuje politolog, scenariusz postępującego zbliżenia niemiecko-rosyjskiego w sytuacji narastającej dominacji Niemiec w UE może zburzyć prorosyjskie sentymenty we Francji.

– W przepadku sojuszu Niemiec i Rosji miłość Francuzów do Rosji może topnieć – wyjaśnia ekspert. 

Wybory w krajach europejskich będą miały również wpływ na kształtowanie się architektury bezpieczeństwa. Już kilka dni temu pojawiły się informacje świadczące o tym, że administracja prezydenta Donalda Trumpa rozważa wycofanie wojsk amerykańskich z krajów NATO, które nie udzieliły wystarczającego wsparcia USA podczas wojny z Iranem – do państw na wschodniej flance sojuszu, takich jak Polska, Rumunia i Litwa. Jak zauważa ekspert, obecnie Polska za rządów Donalda Tuska marnuje koniunkturę tworzoną przez prezydenta Trumpa.

– Jesteśmy w momentach rozstrzygających, a nie mamy rządu, który mógłby to spożytkować. Obawiam się, że w nadchodzących latach w aspekcie bezpieczeństwa może się niewiele zmienić – zauważa wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Zdaniem prof. Żurawskiego vel Grajewskiego w wyborach w 2027 r. możliwy jest scenariusz, w którym Tusk zawrze układ z rozłamowcami z Konfederacji. – Jeśli tych głosów wystarczy, możemy spodziewać się takiego rządu. Polska nie może sobie pozwolić na osiem lat rządów w obecnej formie – alarmuje politolog.

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej