Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Cyberatak paraliżuje Norwegię. Padły usługi publiczne i bank

Norwegia zmaga się z poważnym atakiem hakerskim na publiczne systemy cyfrowe. Trwające od poniedziałku działania cyberprzestępców są – według norweskiego Urzędu ds. Cyfryzacji – nawet dwa–trzy razy większe niż wcześniejsze ataki tego typu. Sytuacja wciąż nie została opanowana. Hakerzy zażądali okupu, ale norweskie władze odmówiły zapłaty.

Autor:

O skali problemu poinformował przedstawiciel Digdir Are Kvistad. Jak przekazał, obecny atak znacząco przewyższa poprzednie incydenty, z którymi mierzyły się norweskie instytucje.

„Ten atak jest dwa–trzy razy większy od poprzednich, z którymi mieliśmy do czynienia. Trwa z pełną siłą, a sytuacja nadal nie jest opanowana” 

- przekazał.

Cyberatak ma charakter DDoS. Polega on na wysyłaniu ogromnej liczby połączeń do zaatakowanych systemów, co prowadzi do ich przeciążenia i utrudnia lub całkowicie uniemożliwia korzystanie z usług.

Problemy dotknęły m.in. kluczowych państwowych systemów informatycznych, w tym tych wykorzystywanych do logowania do administracji i korzystania z usług publicznych.

Ataki pojawiają się falami. Dlatego okresowo sytuacja się poprawia, by po chwili ponownie ulec pogorszeniu.

Hakerzy chcieli pieniędzy

W trakcie ataku norweski urząd otrzymał żądanie okupu. Digdir zdecydował jednak, że nie zapłaci cyberprzestępcom. Władze nie ujawniły, jakiej kwoty domagali się napastnicy.

Norweski Urząd Bezpieczeństwa Narodowego (NSM) zwrócił uwagę, że tego rodzaju ataki często są wykorzystywane jako narzędzie cyfrowego wymuszenia. Sprawcy mogą żądać pieniędzy w zamian za zakończenie ataku, jednocześnie grożąc dalszym blokowaniem usług.

NSM podkreślił przy tym, że sam atak DDoS nie oznacza automatycznie kradzieży danych. Jego podstawowym skutkiem jest uniemożliwienie lub utrudnienie dostępu do zaatakowanych systemów.

Ekspert wskazuje na Rosję

Wśród możliwych scenariuszy pojawia się również udział Rosjan. Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Aristidis Kaloudis z Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technologicznego ocenił w rozmowie z dziennikiem „VG”, że skala operacji może wskazywać na zaangażowanie rosyjskich sprawców.

„Skala i zasoby potrzebne do przeprowadzenia takiej operacji sugerują, że za atakiem mogą stać Rosjanie” – powiedział.

Na razie nie przedstawiono jednak publicznie dowodów, które jednoznacznie potwierdzałyby odpowiedzialność Rosji.

Problemy dotknęły też największy bank

Cyberatak nie ograniczył się wyłącznie do usług państwowych. Już drugi dzień z rzędu problemy techniczne zgłaszali klienci największego banku w Norwegii – DNB.

Użytkownicy mieli trudności m.in. z dokonywaniem płatności i przelewów oraz sprawdzaniem stanu swoich kont.

Obecny incydent jest trzecim poważnym cyberatakiem wymierzonym tego lata w cyfrowe usługi publiczne w Norwegii. Wcześniej podobne zdarzenia odnotowano w czerwcu oraz na początku sierpnia.

Kilka tygodni temu celem ataków padł również norweski totalizator sportowy. W innym incydencie hakerzy zdołali natomiast wykraść dane około 1,6 mln klientów jednego z operatorów hulajnóg elektrycznych.

Norweskie służby stoją więc przed kolejnym poważnym wyzwaniem związanym z bezpieczeństwem cyfrowej infrastruktury państwa.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Świat