Niespełna dwa tygodnie temu islamscy terroryści dokonali krwawych zamachów w Brukseli. Dwie bomby wybuchły na lotnisku Zaventem, jedna w metrze. W wyniku eksplozji śmierć poniosły w sumie 34 osoby a ponad trzysta zostało rannych. Jednak mimo zniszczeń po zamachach, lotnisko w Brukseli już niedługo ma zostać otwarte.
Tymczasem belgijska prasa poinformowała o otwartym liście wysłanym przez policję portu lotniczego w Brukseli. Funkcjonariusze ostrzegają przed kilkudziesięcioma islamistami, którzy są wśród personelu Zaventem. Co więcej, niektórzy z nich mieli nawet wiwatować po zamachu!
Jak wynika ze streszczenia listu opublikowanego przez belgijską gazetę „De Standaard”, policjanci oceniają, że wśród pracowników lotniska jest do 50 osób sympatyzujących z Państwem Islamskim. Mają pracować m.in. przy odprawie i transporcie bagażu, w sklepach i restauracjach oraz w służbach sprzątających. Według „De Standaard”, niektórzy sympatycy ISIS mają przepustki umożliwiające im wejście także… do kokpitów samolotów.
W liście zwrócono uwagę, że wiele z tych osób było notowanych w aktach policji. Zresztą jeszcze przed zamachami policja nie raz alarmowała, że niektórzy z pracowników dokonywali zwiadu systemów zabezpieczeń lotniska, co zwróciło uwagę służb bezpieczeństwa.
Na razie nie wiadomo, czy po liście policjantów podjęto jakiekolwiek działania sprawdzające, kto faktycznie pracuje na Zaventem. Czekają, aż islamiści sami się ujawnią?