Klaus, który w marcu zakończy swą drugą i zarazem ostatnią kadencję prezydencką, ogłosił również wprowadzenie amnestii dla przestępców - czwartej już od czasu aksamitnej rewolucji z 1989 roku.
"To, co wymyślimy sami dla siebie, stoi na potężnym fundamencie najróżniejszych obowiązujących europejskich reguł i norm, które ze zdrowym środowiskiem rynkowym, a często i ze zdrowym rozumem nie mają wiele wspólnego" - podkreślił czeski prezydent.
Jak zaznaczył, nakładają się na to utrata szacunku dla pracy i barbaryzacja stosunków międzyludzkich, a wybranie na państwowe stanowiska nowych polityków niewiele tutaj zmieni. "Wszyscy oni mogą funkcjonować lepiej lub gorzej niż ich poprzednicy, i oby zachodziło to pierwsze, ale rzeczywistą zmianę mogą przynieść rzeczy znacznie bardziej istotne - powrót do starych dobrych wartości, tradycji, nawyków, ale również powinności, które pod hasłem nowoczesności i postępu tak nieodpowiedzialnie lekceważymy i porzucamy" - powiedział Klaus.
Klaus ostrzegł jednocześnie, że narasta konkurencja ze strony państw, których Europa do niedawna nie uznawała za swych rywali, a gdzie "wciąż się jeszcze twardo pracuje". Tymczasem czeska gospodarka hamowana jest drobiazgowymi zakazami i nakazami oraz rozbudowanymi procedurami biurokratycznymi.