Uchwała, przygotowana przez kluby parlamentarne chadecko-liberalnej koalicji rządzącej, została przyjęta na tydzień przed niemiecko-rosyjskimi konsultacjami międzyrządowymi, które odbędą się 16 listopada w Moskwie.
"Niemiecki Bundestag stwierdza ze szczególnym niepokojem, że od czasu ponownego objęcia urzędu przez prezydenta Władimira Putina w Rosji podejmuje się kroki ustawodawcze i jurystyczne, które w całości mają na celu większą kontrolę nad aktywnymi obywatelami, w coraz większym stopniu kryminalizują krytyczne zaangażowanie oraz oznaczają konfrontacyjny kurs wobec krytyków rządu" - głosi dokument.
Uchwała apeluje również do rządu Angeli Merkel, by ten w trakcie zbliżających się konsultacji niemiecko-rosyjskich "dał wyraz zaniepokojeniu rozwojem sytuacji wewnętrznej w Rosji".
"Konflikt pomiędzy RFN a Rosją na tle wolności obywatelskich narasta" - napisał niemiecki tygodnik "Spiegel", cytując oburzonego ambasadora Rosji w Niemczech, Władimira Grinina. Przypomnijmy: to Grinin - jako ambasador FR w Polsce - obniżał rangę wizyty Lecha Kaczyńskiego i uczestniczył w rozmowach z polskim rządem przed 10 kwietnia 2010 r.
Jeżeli Niemcy odważą się na konfrontację z Rosją, to czy Donald Tusk - uważany za polityka bliskiego Angeli Merkel - dołączy do Berlina w pouczaniu Kremla?
Mecenas Stefan Hambura powiedział portalowi wpolityce.pl: "Ten rząd na pewno tego nie zaryzykuje. Donald Tusk jest zakładnikiem i to zakładnikiem zastraszonym. Cokolwiek zrobi przeciw Rosji, to mogą pojawić się w internecie jakieś nowe zdjęcia lub dokumenty dowodzące indolencji jego i jego ludzi w czasie przed i po katastrofie smoleńskiej. Donald Tusk jest już przegrany, nie tylko jako polityk, ale także osobiście – jako człowiek i historyk. Powinien przecież sobie zdawać sprawę, czym jest Rosja, kim są Sowieci."