Wizyta Putina w Niżnym Nowogrodzie została zapowiedziana już rok temu. Jeszcze jako premier Władimir Władimirowicz obiecał wziąć udział w uroczystych obchodach 400-lecia miejscowej milicji.
Gdy tylko wizyta Putina została oficjalnie potwierdzona, ruszyły prace nad odpowiednim przygotowaniem całego miasta. W ciągu zaledwie roku bito rekordy w budowaniu nowych obiektów publicznych. Do użytku oddano nową stację metra, centrum sportu i rekreacji, drogi, a nawet przedszkola – łącznie 37 obiektów. Władze były jednak wciąż niezadowolone i obawiały się, że miasto nadal nie jest należycie przygotowane, aby godnie przyjąć Putina. Aby temu zaradzić, zorganizowano przyspieszony kurs dla mieszkańców okolicznych domów i mieszkań znajdujących się na trasie, którą miał przejechać Władimir Władimirowicz. Służby porządkowe zakazały podchodzenia do okien i wypatrywania prezydenta. Jeden z okolicznych hosteli, licząc na dodatkowy zarobek, oferował nawet gościom możliwość oglądania przejazdu Putina przez szybę hostelowego pokoju za „jedyne 350 rubli”.
Władze Niżnego Nowogrodu cały czas czuły jednak niedosyt. W akcie desperacji postanowiono skorzystać ze sprawdzonej metody i jesienną trawę kazano pomalować na zielono. Ku zdziwieniu okolicznych mieszkańców pracownicy służb miejskich z pędzlami i puszkami zielonej farby przeszli wzdłuż całej trasy, którą miał przejeżdżać Władimir Putin.
Jakież było rozczarowanie, gdy okazało się, że 4 listopada rosyjski prezydent wolał wziąć udział w obchodach Dnia Jedności (upamiętniającego wypędzenie Polaków z Moskwy), niż docenić starania ludu, który tak bardzo pragnął ugościć swego przywódcę. Cała sprawę opisała „Niezawisimaja Gazieta”, a zdjęcia i filmy z pomalowanymi na zielono trawnikami robią furorę w internecie.
