Zgodnie z najnowszym sondażem agencji Reutera i ośrodka Ipsos, gdyby wybory odbyły się teraz, Obama zdobyłby 47 proc. głosów prawdopodobnych wyborców (tj. takich, którzy deklarują stanowczy zamiar głosowania), a Romney - 45 proc. Jest to różnica w granicach błędu statystycznego.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że 88 proc. respondentów deklaruje, że podjęło już ostateczną decyzję na kogo oddać głos, podczas gdy reszta uczestników badania nadal jest niezdecydowana. Obserwacje głosowań na przestrzeni ostatnich lat wskazują, że większość niezdecydowanych wyborców ostatecznie nie głosuje na urzędującego prezydenta, lecz na jego rywala.
W stanie Wirginia, jednym z tzw. swing states, czyli stanów mogących przechylić szalę zwycięstwa na korzyść któregoś z kandydatów, przewaga Baracka Obamy zmalała w ciągu niespełna miesiąca o połowę. Teraz sondaże wskazują na 51 proc. poparcia dla Obamy i 47 proc. Poparcia dla Romneya.
Sztab kandydata Republikanów zwrócił także uwagę, na wyniki sondażu z Ohio, z których wynika, że obaj kandydaci cieszą się tam poparciem 49 proc. wyborców. Dotychczas stan Ohio stanowił „ostatni bastion” Obamy...

