Do ataku na polskich żołnierzy doszło ok. południa czasu polskiego, w chwili gdy w bazie Ghazni rozpoczynała się uroczystość przekazania dowodzenia Polskim Kontyngentem Wojskowym w Afganistanie. Nagle z megafonów podano informację o zapotrzebowaniu na krew grupy A Rh+.
- W trakcie działań patrolowych jeden z naszych śmigłowców został ostrzelany przez rebeliantów. Dwie osoby są ranne, jedna poważniej – powiedział dziennikarzom po uroczystości gen. bryg. Bogdan Tworkowski.
Do polskiego śmigłowca otworzono ogień z ciężkiego karabinu maszynowego. Ostatnio ostrzeliwanie śmigłowców z karabinów maszynowych zdarza się coraz częściej.
Z najnowszych informacji wynika, że ciężej ranny żołnierz przeszedł już operację. Jest ranny w nogę; nie grozi mu amputacja. Drugi poszkodowany odniósł jedynie lekkie rany i jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Obaj ranni to strzelcy pokładowi. Należeli do załogi śmigłowca Mi-24. Ich rodziny zostały powiadomione o zdarzeniu.
