Zwykle reklamodawcy podpisują standardową umowę, nie interesując się tak szczegółowymi danymi. Tymczasem przedstawiciele Biełtransgazu chcą kopii wszelkich możliwych dokumentów, tj. nominacji szefa redakcji, dyrektora, regulaminu spółki, aktów notarialnych, certyfikatów, itp.
Dziennikarze zastanawiają się, czy za taką propozycją nie kryje się chęć nabycia przez Gazprom któregoś z niezależnych mediów białoruskich. Zważywszy na strategię Kremla, polegającą na rozszerzaniu wpływów rosyjskich na sąsiadujące kraje, ta hipoteza jest wielce prawdopodobna.
