E-pieniądz stanowi odpowiednik gotówki przechowywanej np. na kartach elektronicznych czy w telefonach komórkowych.
Komisja Europejska zwróciła się też do Polski oraz Belgii, Hiszpanii, Francji, Cypru i Portugalii o zgłoszenie w ciągu najbliższych dwóch miesięcy informacji o podejmowanych działaniach, by dostosować krajowe prawo do ostatniej dyrektywy w sprawie e-pieniądza z 2009 roku. Potem KE może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i zwrócić się o nałożenie kar finansowych.
Pieniądz elektroniczny stanowi cyfrowy odpowiednik gotówki, który przechowywany jest w urządzeniu elektronicznym lub na zdalnie dostępnym serwerze. Popularnym rodzajem pieniądza elektronicznego jest "elektroniczna portmonetka", pozwalająca użytkownikom na przechowywanie na kartach płatniczych lub innych kartach elektronicznych względnie niskich kwot na potrzeby realizacji płatności opiewających na małe kwoty. Jest to wygodny i szybki sposób płatności, bo płacąc np. za gazetę, bilet w kiosku czy kawę w barze nie trzeba szukać drobnych ani czekać na resztę, a płatność nie wymaga skomplikowanej autoryzacji.
E-pieniądz może być również przechowywany w telefonach komórkowych lub deponowany na rachunkach płatniczych w internecie.
Celem dyrektywy z 2009 r. (która uzupełnia dyrektywę z 2007 o usługach płatniczych) jest ułatwienie zainteresowanym podmiotom wchodzenia na rynek oraz podejmowania i prowadzenia działalności polegającej na emisji pieniądza elektronicznego.
W dyrektywie skupiono się na unowocześnieniu unijnych przepisów regulujących pieniądz elektroniczny, a zwłaszcza na wprowadzeniu tzw. systemu ostrożnościowego dla instytucji pieniądza elektronicznego, zgodnie z wymogami, którym podlegają instytucje płatnicze, na podstawie dyrektywy o usługach płatniczych.
Zdaniem KE fakt, że sześć państw UE wciąż nie wdrożyło dyrektywy, szkodzi przedsiębiorstwom. "Dopóki dyrektywa nie zostanie w pełni wdrożona we wszystkich państwach UE, przedsiębiorstwa nie będą mogły czerpać korzyści z funkcjonowania przejrzystych ram prawnych służących wzmocnieniu rynku wewnętrznego, zapewniających jednocześnie odpowiedni poziom nadzoru ostrożnościowego"
Polskie przepisy o bezpieczeństwie jądrowym niezgodne z prawem UE
Komisja Europejska wezwała też Polskę do przyjęcia do polskiego prawa dyrektywy UE o bezpieczeństwie jądrowym, które określa zasady bezpieczeństwa instalacji, takich jak elektrownie jądrowe, reaktory badawcze lub składy wypalonego paliwa.
Czas na wdrożenie przez państwa UE tej dyrektywy minął 22 lipca 2011 roku. Dotychczas nie zrobiły tego trzy państwa: Grecja, Polska i Portugalia. W związku z tym KE podjęła decyzję o otwarciu wobec tych państw drugiego etapu procedury o naruszenie unijnego prawa, przesyłając tym państwom tzw. uzasadnioną opinię.
Wspomniane trzy państwa członkowskie będą mieć dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi. Jeżeli nie wypełnią one swoich zobowiązań prawnych, KE może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Chodzi o dyrektywę UE w sprawie bezpieczeństwa jądrowego z 2009 roku, która określa prawnie wiążące zasady zapewniające bezpieczeństwo wszystkich instalacji jądrowych w całej UE. Komisja przekonuje, że wdrożenie dyrektywy w krajach UE "wzmocni system bezpieczeństwa jądrowego UE oraz zagwarantuje ochronę pracowników obiektów jądrowych i całego społeczeństwa, a także środowiska naturalnego przed ryzykiem skażenia promieniotwórczego".
Jak poinformował Departament Energii Jądrowej Ministerstwa Gospodarki, Polska wdrożyła w terminie dyrektywę ustanawiającą wspólnotowe ramy bezpieczeństwa jądrowego obiektów jądrowych, nowelizując w 2011 r. ustawę Prawo atomowe.
MG wyjaśniło, że wezwanie KE dotyczy prac nad aktami wykonawczymi do ustawy Prawo atomowe, z których większość już weszła w życie, względnie została notyfikowana Komisji Europejskiej.
Ministerstwo podkreśliło jednak, że zarówno obowiązujące, jak i przygotowywane rozporządzenia jedynie doprecyzowują istniejące przepisy ustawowe. Natomiast z uwagi na wstępną fazę programu energetyki jądrowej, znajdą one zastosowanie dopiero za kilka lat. Prace nad nimi odbywają się zgodnie z harmonogramem przedstawionym KE w grudniu 2011 r., według którego notyfikacja ostatnich projektów rozporządzeń odbędzie się w czerwcu 2012 r. - podkreśliło ministerstwo.
"Z uwagi na aktualny stopień rozwoju polskiego sektora jądrowego i brak elektrowni jądrowych w naszym kraju oraz przewidywany, bliski termin notyfikacji ostatnich projektów KE, restrykcyjne wymaganie wydania przez Polskę ww. rozporządzeń jest przedwczesne i nieproporcjonalne do istniejącego stanu faktycznego" - podkreśliło MG.
Pierwsza polska elektrownia jądrowa, której inwestorem będzie PGE, ma powstać po roku 2020. Rząd planuje budowę dwóch siłowni.

