Zawiera ona kilkadziesiąt prostych sposobów „odsuwania dziennikarzy i obserwatorów od procesu głosowania i liczenia głosów”. Niektóre są nawet wesołe: „w pomieszczeniu odległym od lokalu wyborczego zorganizować ciągłą imprezę połączone z degustacją napojów wyskokowych”. A niektóre nie: „Jeśli znamy numer telefonu komórkowego obserwatora należy zorganizować stały potok sms-ów i telefonów”, co skutecznie uniemożliwi mu pracę.
Instrukcja jedynie pośrednio wskazuje że wybory będą fałszowane na korzyść rządzącej „Jednej Rosji”. A szef jednej z rosyjskich organizacji obrony praw człowieka Grigorij Mielkonianc smętnie zauważył, że autorom instrukcji grozi najwyżej grzywna 1,5 ty. rubli (500 dolarów).
Tekst ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
