Zdaniem francuskiego dziennika, prezydent w środowisku intelektualistów od dawna uchodził za człowieka o złym guście, stroniącego od kultury na wysokim poziomie. Czytał popularne powieści i oglądał mało ambitne komedyjki, z przewidywalną puentą.
Teraz – donosi „Liberation”, powołując się na swoich rozmówców z kręgu ludzi kultury – wszystko ma się zmienić. Podobno Sarkozy wręcz „połyka” klasyków: Balzaca, Flauberta i de Maupassant’a. Za jednym razem miał też podobno obejrzeć kilkanaście filmów Alfreda Hitchcocka, których wcześniej najwyraźniej nie znał.
Zdaniem francuskich komentatorów na przemianę Nicolasa Sarkozy’ego największy wpływ ma jego żona, Carla Bruni – znana z kulturalnych ambicji. Inni zauważają, że w przyszłym roku we Francji wybory prezydenckie i „Sarko” postanowił nadrabiając zaległości kulturowe, wkraść się w łaski intelektualistów.