Dzisiejsze protesty zostały zorganizowane przede wszystkim przeciwko "paktowi na rzecz euro" przyjętemu w marcu w Brukseli przez państwa UE.
Dokument powstał z inicjatywy Niemiec i Francji. Przewiduje cięcia budżetowe i silną dyscyplinę fiskalną. Ma wzmocnić gospodarki unijne, by uniknięto kolejnych kryzysów wśród słabszych członków strefy euro i zagrożenia stabilności całej strefy.
Manifestujący na ulicach hiszpańskich miast są zdania, że cięcia przewidziane w pakcie uderzą w najsłabszych. W Madrycie rozdają ulotki z napisami": "euro albo życie" i "przeciwko kryzysowi i kapitałowi". "Oburzeni" – jak sami siebie nazywają od początku „hiszpańskiej rewolucji” - zwołali 7 manifestacji w samym Madrycie, Ich uczestnicy wyruszyli z różnych punktów miasta i spotkają się wieczorem na centralnym placu Neptuno.
Demonstranci wznoszą okrzyki: "Oni nas nie reprezentują", Nie patrz, przyłącz się" i "Zobaczymy się w parlamencie". Manifestacje "przeciwko cięciom, planom oszczędnościowym, kampanii represji" zwołano także w Barcelonie. W Walencji "oburzeni" nawołują do protestów pod hasłami: "Nie dla korupcji", "Nie dla ratowania banków". W Bilbao zachęcają do "walki o lepszy świat".
Dziś wieczorem "oburzeni" wyjdą także na ulice Vitorii w Kraju Basków, A Corunii w północno-zachodniej Hiszpanii, andaluzyjskiej Sewilli i innych miast w całym kraju. Alfredo Perez Rubalcaba, szef hiszpańskiego MSW zapewnił, że policja nie będzie interweniować, jeżeli protesty będą pokojowe.