Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Hiszpania: bunt wykluczonych

Obserwując protest młodych ludzi w Madrycie naturalne staje się pytanie o cel demonstracji.

Autor:

Obserwując protest młodych ludzi w Madrycie naturalne staje się pytanie o cel demonstracji. O co walczą ludzie, którzy zdecydowali się nie tylko wyjść na ulicę, ale również tam koczować, prowadzić spotkania, tworzyć miasteczko oporu w centrum hiszpańskiej stolicy – pisze z Madrytu Samuel Pereira, specjalny wysłannik Niezależnej.

Jedno jest pewne: walczą o swoje ideały, a w ich działaniu widać bardzo wyraźnie nie tyle złość, co zniecierpliwienie i sprzeciw wobec systemu, w którym żyją. Jak głosi pierwsze i główne hasło chcą realnej demokracji tu i teraz („Democracia Real YA!”). Drogą ku temu ma być odebranie władzy z rąk mniejszości na rzecz większości m.in. poprzez zmiany w ordynacji wyborczej. W Hiszpanii zdecydowanie faworyzuje ona dwie główne partie polityczne: socjalistów (lider – premier Jose Zapatero) oraz Partię Ludową, która wygrała ostatnie wybory lokalne.

Demonstranci – co trudno ukryć - poglądy mają w większości lewicowe. Choć ciągle podkreślają, że są apolityczni. Potwierdza to fakt, iż partyjni politycy zbytnio się ich losem nie interesują. Tak samo główne media, w przekazie których madryckiego miasteczka po prostu nie ma. Protestujących można określić jako „antysystemowych”, choć sami siebie określają bardziej jako "wykluczonych" albo "oburzonych".

Ich siłą stała się - zapewne niespodziewanie dla rządzących - pacyfikacja podobnej manifestacji w Barcelonie 27 maja br.. Dlatego podkreślają: odejdą z placu, tylko jeśli sami uznają to za stosowne. Nie będzie żadnych negocjacji z władzami. Po tym co stało się w stolicy Katalonii, swój protest traktują również jako wyraz solidarności z 24 zatrzymanymi. Chcą zwrócić się do władz o upublicznieni nazwisk policjantów, którzy użyli siły. Podczas codziennych wieczornych spotkań temat pacyfikacji protestu w Barcelonie jest wciąż obecny. Ale nie tylko o tym rozmawiają. W sobotę 4 czerwca odbyło się cotygodniowe "Generalne Zgromadzenie Słońca” – rodzaj sejmiku protestujących, na którym omawiają swoje postulaty. Dyskutowano m.in. o prywatyzacji służby zdrowia, polityce socjalnej i ekonomicznej hiszpańskich władz. Każdym z tych problemów zajmują się specjalne „komisje”, działające w wydzielonych miejscach madryckiego placu. O skali zainteresowań „zbuntowanych” świadczy fakt, że jest ich aż 46!

Madryckie zgromadzenia przypominają sejm na świeżym powietrzu. Młodzi ludzie ubrani są nieoficjalnie, nie noszą garniturów ani krawatów. Szczycą się jednak, że coś o wiele ważniejszego różni ich od partyjnych polityków. To zgoda. Decyzje zgłaszane zgromadzeniu nie przechodzą tutaj większością głosów, a poprzez konsensus właśnie. Jeśli ktoś się nie zgadza ze zgłaszanym pomysłem – a osób takich jest mniej, niż trzy - prowadzą one z pomysłodawcą rozmowę dążąca do sformułowania propozycji, którą wszyscy zaakceptują.
Komunikacja jest tutaj podstawą, a Miasteczko ma swoje znaki. Oklaski zastąpione zostały machaniem w górze rękami ("wkręcanie żarówki"). Sprzeciw symbolizują skrzyżowane ręce. Gdy zaś przemawiający nudzi, zebrani dają mu znać poprzez obracanie do wewnątrz rękami ("do sedna"). System znaków powstał ze względów praktycznych, by spotkania odbywające się równolegle, wzajemnie się nie zagłuszały i nie przeszkadzały okolicznym mieszkańcom. Ale jest to również gest w kierunku osób głuchoniemych, które uczestniczą w proteście. Moderatorzy dbają, by spotkania się nie przeciągały. Pilnują też, by wypowiedzi były jak najbardziej konkretne. Nie znaczy to jednak, że przerywają tym, którzy czasem przemawiają zbyt ogólnie. Liczy się bowiem to, co może dodać otuchy i motywacji.

Mijają kolejne dni protestu, którego nie powstrzymuje obojętność rządzących ani nawet sobotni rzęsisty deszcz. W walkę z nagłą ulewą włączyli się wszyscy manifestanci. Z plandek, które służą jako zadaszenie, trzeba było wylewać wodę i miotłami spychać ją do kanałów. Wspólnym wysiłkiem „zbuntowani” szybko doprowadziło plac do porządku.
Humory szybko im się poprawiły.

z Madrytu specjalny wysłannik niezalezna.pl – Samuel Pereira











Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat