Porozumienie miało być podpisane jeszcze w środę. Tymczasem szef Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) Abdullatif al-Zajani, który próbował mediować w tej sprawie, opuścił Sanę w sytuacji, gdy umowa jeszcze nie została sygnowana.
Według agencji Reutera, wyjazd szefa GCC sugeruje, że chociaż wcześniej rząd i opozycja w zasadzie uzgodniły umowę, różnice dzielące ich pozostały.
"Po staraniach USA, UE i państw Zatoki Perskiej jest porozumienie" - informował wcześniej przedstawiciel jemeńskiej opozycji Jahja Abu Usbua.
Plan GCC zakładał dymisję prezydenta w ciągu 30 dni od daty podpisania porozumienia. Salah rządzi w Jemenie od ponad 32 lat i dotychczas - jak pisze Reuters - był popierany przez Arabię Saudyjską i USA jako wsparcie przeciwko Al-Kaidzie.
Do podpisania porozumienia i wdrożenia jego postanowień w życie wezwały jemeńskiego prezydenta Stany Zjednoczone. Doradca prezydenta USA Baracka Obamy, John Brennan, oświadczył w środę, że "przekazanie władzy jest najlepszą drogą dla Jemenu, aby stał się bardziej bezpiecznym, zjednoczonym i dostatnim krajem, a dla Jemeńczyków, by realizowali swe aspiracje na rzecz pokoju i reform politycznych".
Demonstracje w Jemenie nie ustają od trzech miesięcy. W tym czasie zginęło co najmniej 160 ludzi, setki zostały ranne.