Od pierwszych chwil spotkania dziennikarze sportowi telewizji RAI powtarzali, że Włosi grali "z wielkim rozmachem" i wyraźnie dominowali, zaś polska drużyna bywała chwilami wręcz "obezwładniona".
Wszyscy sprawozdawcy wyrażali przekonanie, że przy takiej ewidentnej przewadze Italii najbardziej irytujący był brak gola, który padł dopiero w doliczonym przez arbitra czasie gry. Strzelił go Cristiano Biraghi z Fiorentiny, który bramkę dedykował zmarłemu nagle w marcu Davide Astoriemu. Wzruszenie wśród sprawozdawców i włoskich kibiców wywołał gest Biraghiego, który palcami pokazał liczbę 13, z jaką grał kapitan florenckiego klubu.
"La Gazzetta dello Sport" nie ma wątpliwości co do tego, że Włosi dominowali przez całe spotkanie. "To był mecz rozegrany w sposób spektakularny" - oceniono. "Tak, może zapłonęła ta właściwa iskra" - dodano.
Teraz - w ocenie autora relacji z Chorzowa - w reprezentacji potrzebny jest skuteczny strzelec, który "definitywnie dopnie wszystkie rachunki".
"Wynik absolutnie zasłużony, a Italia znów zobaczyła światełko w tunelu" - podsumował sportowy dziennik, który jednocześnie odnotował, że na boisko nie wyszedł Krzysztof Piątek z klubu Genoa, obecny król strzelców w Serie A.
O wyraźnej dominacji Włochów pisze też "Corriere dello Sport", a mecz określa jako "wspaniały".
"Nareszcie mamy piękną włoską reprezentację" - podkreśla "La Repubblica" i kładzie nacisk na to, że zwycięska bramka padła po wielu niewykorzystanych wcześniej okazjach.
W studiu telewizji RAI spotkanie komentował były legendarny piłkarz Paolo Rossi z drużyny mistrzów świata z 1982 roku. "Tym razem nasz zespół był spójny, zwarty" - podkreślił.
"Droga, jaką podąża reprezentacja, jest dobra i słuszna, a trener Roberto Mancini wykonuje świetną pracę" - oświadczył Rossi. Dodał również: "To nie chodzi o to, że wygraliśmy, ale że wygraliśmy nadzwyczajnie, jestem pełen ufności". Zdaniem byłego piłkarza Włosi bardzo, bardzo potrzebowali takiego zwycięstwa.
Włoska agencja Ansa napisała w relacji z Chorzowa "Witaj znowu, Italio", podkreślając w ten sposób, że "Azzurri" po ponad roku meczów o punkty bez zwycięstwa powrócili do formy i odnieśli sukces. "A przede wszystkim odnaleźli ponownie radość gry" - zauważono.
Zaznaczono zarazem, że wygrana ta ma szczególne dodatkowe znaczenie, bo przypadła w przeddzień wizyty reprezentacji w Kwirynale u prezydenta Włoch Sergio Mattarellego z okazji 120-lecia krajowego związku piłki nożnej. Było to według Ansy zwycięstwo odniesione po "znakomitej grze", w trakcie której Polacy często z trudem łapali oddech.