W niedzielę w Paryżu Iga Świątek przegrała z Ukrainką Martą Kostiuk w dwóch setach i zakończyła turniej na najwcześniejszym etapie od 2019 roku, czyli od swojego debiutu w seniorskim Roland Garros. Polka, która triumfowała tu w latach 2020 oraz 2022–2024, nie zdołała nawiązać do wcześniejszych sukcesów.
Świątek żegna się z French Open
Świątek nie ukrywała, że kluczowym problemem była liczba niewymuszonych błędów i utrata kontroli nad przebiegiem meczu.
Zawsze przejmowałam się porażkami, teraz może nawet przejmuję się bardziej. Straciłam kontrolę nad meczem i nie potrafiłam odwrócić wyniku, bo grałam coraz słabiej. To na pewno nie jest pozytywne
- podkreśliła Świątek.
Pierwszy set miał dwa oblicza. Do stanu 5:4 Świątek serwowała solidnie i wydawało się, że przejęła inicjatywę, jednak każdą przewagę natychmiast traciła. Kostiuk utrzymała podanie przy 5:5, a Polka – po serii podwójnych błędów i nieudanym wyjściu do siatki – oddała partię. "Do 5:4 czułam się w porządku. Myślałam, że poprawię poziom i to zrobi różnicę" - komentowała.
W drugim secie przewaga Ukrainki była już wyraźna. Choć Świątek rozpoczęła od przełamania, szybko oddała inicjatywę, a niewykorzystane trzy break-pointy w trzecim gemie okazały się momentem zwrotnym. Kostiuk wygrała 10 kolejnych piłek, niemal przestając się mylić, podczas gdy Polka popełniała kolejne błędy. Do końca meczu zdobyła tylko trzy punkty, a spotkanie zakończyła przestrzelonym forehandem.
Tak się zestresowałam, tak mnie spięło w ciele, że ciężko mi było sobie z tym poradzić, przerobić to w trakcie meczu. Dziś nie czułam dobrze piłki na rakiecie, zrobiłam tyle błędów, że tego meczu nie dało się wygrać, grając w ten sposób
- podsumowała Świątek.
Dla 24-letniej Kostiuk, trenowanej przez Sandrę Zaniewską, to dopiero drugi w karierze wielkoszlemowy ćwierćfinał. W kolejnej rundzie zmierzy się z rodaczką Eliną Switoliną, która pokonała Belindę Bencic 4:6, 6:4, 6:0.