Polacy zakończyli fazę grupową mistrzostw Europy siatkarzy z bilansem czterech zwycięstw i jednej porażki. Ostatni mecz, przegrany po tie-breaku z Bułgarią, został już przeanalizowany przez sztab i zawodników.
Najpierw Łotwa, później możliwy ćwierćfinał z Bułgarią
Mieliśmy wideoanalizę, wiemy, z czego trzeba wyciągnąć wnioski. Teraz skupiamy się na meczu z Łotwą
– przyznał środkowy Szymon Jakubiszak.
Choć ewentualny ćwierćfinał z Bułgarią (w 1/8 finału turnieju zmierzą się z Niemcami) pojawia się w rozmowach, sami zawodnicy podkreślają, że myślenie o kolejnych rundach byłoby błędem. Takie stanowisko prezentuje również Bartłomiej Bołądź.
Wyszliśmy z pierwszego miejsca, pierwszy cel jest zaliczony i teraz faza pucharowa. Mam nadzieję, że ta gra jeszcze będzie szła do góry. Po prostu nie możemy schodzić ze swojego poziomu, bo rywal tylko na to czyha i zaraz może wygrać z nami mecz. Rozmawialiśmy sobie, co mogliśmy zagrać lepiej, co było gorsze. Skupiamy się już na meczu z Łotwą, a co później będzie, to będzie
- stwierdził Bołądź.
Największą niewiadomą pozostaje Łotwa. Sami siatkarze przyznają, że nie mieli wielu okazji obserwować tego zespołu. Więcej szczegółów zdradza statystyk reprezentacji Kamil Nalepka. Według niego Łotysze dysponują dobrymi warunkami fizycznymi, grają ofensywnie i opierają swoją siłę przede wszystkim na dwóch zawodnikach: przyjmującym Kristapsie Smitsie oraz atakującym Kristersie Dardzansie. Obaj należą do grona najbardziej perspektywicznych siatkarzy swojej reprezentacji.
To młody, waleczny i ambitny zespół
– ocenił Nalepka.
W polskim obozie przekonują jednak, że kluczowe znaczenie będzie miała własna dyspozycja. Biało-czerwoni wierzą, że jeśli wrócą do poziomu prezentowanego w najlepszych meczach fazy grupowej, awans do ćwierćfinału nie powinien być zagrożony. A wtedy temat rewanżu z Bułgarią wróci już całkiem na serio.